Mnóstwo osób na trybunach, trener Miłoszewski i jego ekipa znów wygrywają, a w Zielonej Górze robi się coraz bardziej optymistycznie. Widać światełko w tym tunelu. A światełko dostarcza Zastal Express!
Mało który zespół w Orlen Basket Lidze skorzystał tak na przerwie reprezentacyjnej, jak skorzystał Zastal. I to bez przetasowań w składzie! Mecze w Toruniu i Słupsku zielonogórzanie rozegrali w identycznym zestawieniu. Kluczowy okazał się… czas. Z Twardymi Piernikami Zastal znacząco przegrał 22 listopada. Dwa tygodnie później w starciu z Czarnymi wyglądał już znacznie lepiej. Efekt? Nie czternastopunktowa porażka, a potężna dominacja! To była oczywiście miła wiadomość dla zielonogórskich kibiców, jednak część z nich kompletnie nie wiedziała, jakiego Zastalu ma się spodziewać w kolejnym meczu. Bo jak interpretować występ w Słupsku? To był jednorazowy wybryk czy jednak zapowiedź czegoś jeszcze lepszego?
Minął tydzień, a do Zielonej Góry przyjechała „Stalówka”. I też przegrała z Zastalem! Doprecyzowując – każdą możliwą kwartę. W tym spotkaniu wystąpił już Chavaughn Lewis, który w końcu uzyskał licencję do gry. Amerykanin tym samym wrócił do Orlen Basket Ligi po siedmiu latach przerwy, a meczem przeciwko Stali przywitał się z kibicami Zastalu. I to jak! Zdobył 22 oczka, był najlepszym punktującym wśród wszystkich zawodników. Absolutnie nie brakowało mu pewności siebie. Mimo debiutu, oddał aż 18 rzutów z gry. Również najwięcej. A co najważniejsze dla drużyny – Zastal wygrał drugi mecz z rzędu.

I jak się okazało – na tym nie poprzestał. I Zastal, i Chavaughn Lewis. 32-latek w poniedziałkowy wieczór jeszcze poprawił skuteczność, choć ponownie oddawał wiele rzutów. Grając przeciwko Anwilowi, nie miał sobie równych. Ostatecznie zdobył aż 31 punktów i stał się najlepszym strzelcem całej 12. kolejki w OBL. Zastal z kolei na oczach ponad 4500 (!) kibiców przedłużył serię i wygrał trzeci mecz z rzędu – 91:82. Oczywiście bez Petara Rakicevicia, który w Zastalu nie zagrał i już nie zagra.
Anwil po raz przedostatni poprowadził trener Grzegorz Kożan. Niebawem zespół przejmie izraelski szkoleniowiec, lecz jak na razie przy linii bocznej nic się nie zmieniło. W teorii delikatnie zmienił się sam skład, lecz Tyler Wahl na swój debiutancki występ musi jeszcze poczekać. W Zielonej Górze raz za razem trafiał A.J. Slaughter (6/9 za 3), ale to i tak było zbyt mało argumentów wobec tak grającego Zastalu. Podopieczni trenera Arkadiusza Miłoszewskiego po raz trzeci w tym miesiącu rzucili swoim rywalom min. 91 punktów. Na horyzoncie widać już starcie z tegorocznym beniaminkiem. 27 grudnia Zastal zagra z krośnianami. Aby to było wyrównane spotkanie, musimy zobaczyć Miasto Szkła w najlepszym możliwym wydaniu. Jak na razie na grudniowy Zastal nikt nie znalazł metody.
Piotr Janczarczyk