Jeszcze przedwczoraj Bahcesehir rywalizował w lidze tureckiej z Anadolu Efes – drużyną euroligową. I pokonał ją – 78:75! Minęły dwa dni, a Turcy mieli przed sobą wyzwanie w EuroCupie w postaci starcia ze Śląskiem Wrocław. Byli zdecydowanym faworytem do zwycięstwa. Szczególnie biorąc pod uwagę, że WKS musiał radzić sobie bez Yusufa Sanona, który w ostatnim czasie wyraźnie rozwinął skrzydła.
Minęło 20 minut meczu, a jedynym prowadzeniem Śląska okazało się to przy stanie 3:2, gdy z dystansu trafił Kadre Gray. To Kanadyjczyk w szczególności miał za zadanie we wtorkowy wieczór mijać pierwszą linię obrony, a następnie uruchamiać kolegów z drużyny. Turcy jednak robili, co mogli, aby go powstrzymać, co w całym spotkaniu przełożyło się na aż siedem strat rozgrywającego WKS-u.

Po przerwie drużyny zamieniły się stronami, a Śląsk… jakby zyskał nową energię! Wrocławianie zbudowali przewagę, którą faktycznie utrzymywali. Nadal punktował Stefan Djordjević, ale rozkręcił się również Noah Kirkwood. I to jak! To on swoimi szalonymi trójkami poderwał kibiców z miejsc. Na stojąco utrzymał ich z kolei… Jakub Urbaniak! Jego blok był niezwykle efektowny.
W czwartej kwarcie podopieczni trenera Ainarsa Bagatskisa osiągnęli nawet 14-punktową przewagę. Wszyscy w Hali Orbita mieli jednak świadomość, jak jakościową drużyną jest Bahcesehir. Zespół z Mateuszem Ponitką w składzie w każdej chwili mógł jeszcze momentalnie zebrać się do odbierania strat. Nie bez powodu Śląsk w końcówce miał nawet spore kłopoty z przeprowadzeniem piłki na drugą stronę. Ale dotrwał! Ostatecznie – wielkie zwycięstwo i pokonany Bahcesehir Koleji.
21 punktów Kirkwooda, 20 Djordjevicia i 13 Penavy, który przez wielu był już skreślany. A w tym wszystkim – 12 trójek WKS-u, który za sprawą czwartej wygranej w EuroCupie wskoczył na piąte miejsce w tabeli. Ale mecz!