Widowisko pełne dramaturgii. Dogrywka na start play-offów!

Ainarsa Bagatskisa już nie ma, ale WKS Śląsk Wrocław gra nadal. Już w play-offach, już z Jackiem Winnickim przy linii bocznej. Ostatnio Wrocławianie wygrali dwa mecze z rzędu, więc chociaż chwilowo przycichło to, co klubowi było niepotrzebne. Tym bardziej że nadszedł przecież czas play-offów. A jak play-offy, to nowe otwarcie. Chociaż kiedyś to już słyszeliśmy.

Śląsk bez Kirkwooda, Arka bez Barbitcha. A Ajdin Penava – przynajmniej w pierwszej połowie – bez formy. Prędko nie trafił trzech kolejnych rzutów. Potem dostał jeszcze jedną szansę od trenera Jacka Winnickiego, lecz finalnie pierwszą połowę zakończył z 0/4 z gry. Gdy parkiet opuścił Stefan Djordjević, Śląsk przeszedł do absolutnie nowego ustawienia: z tercetem Nunez & Urbaniak & Williams. Z kolei wśród Arki swoją szansę dostał 20-letni Filip Kowalczyk. I dawał radę!

Choć oczywiście obie ekipy miały swoje słabości, to spotkanie stało na dobrym poziomie. Dobrze było w pewnym momencie przerzucić swoją uwagę na… Mantasa Cesnauskisa. Trener Arki szeroko uśmiechał się, widząc trafienia po rzutach, które w teorii nie miały prawa wpaść – czy to Garbacza, czy nawet Urbaniaka.

Właśnie, Urbaniak! Na jego grę patrzy się z przyjemnością. Chyba każda drużyna Orlen Basket Ligi chciałaby go mieć w swoich szeregach. Ale Śląsk w tym sezonie podjął jeszcze jedną decyzję transferową… Kyrell Luc. Trzymają za niego kciuki członkowie rodziny i bliscy, ale kibiców z Wrocławia trudno by przekonał swoimi indywidualnymi zagraniami. Optyki nie zmieni nawet tych kilka punktów w środowy wieczór. A może?

fot. Paweł Bandoła

Ale trzeba przyznać – Kadre Gray w środę wcale nie wyglądał lepiej. Śląsk mógł jednak i tak spoglądać w przyszłość z optymizmem. Dobrze dla gospodarzy kształtowała się choćby sytuacja z faulami. Ljubicić i Hrycaniuk mieli już dwa, Barrett nawet trzy. A to dopiero pierwsza połowa.

Po zmianie stron jeszcze bardziej zarysowała się różnica w skuteczności z dystansu. Śląsk nadal nie trafiał, zaś Arka – właśnie trójkami – powiększyła swoją przewagę. Przy stanie -10 trener Jacek Winnicki musiał sięgnąć po time out. O 60-sekundową poprosił także w czwartej kwarcie, choć wtedy Śląsk nie wyszedł z marazmu. Gra się nie kleiła, brakowało energii. Arka dobiła do +14.

Aż nadeszło przełamanie. I to jakie! Cztery minuty i seria 14:0! Gdynianie nie zdobyli punktów do końca regulaminowego czasu gry. Punktowali za to: Luc, Urbaniak, Gray, Williams i ponownie Gray. Śląsk w wyjątkowych okolicznościach doprowadził do remisu, a tym samym do dogrywki.

fot. Paweł Bandoła

W niej kluczowym momentem była celna trójka Gray’a. Tego samego Gray’a, który mógł zbawić Śląsk jeszcze pod koniec czwartej kwarty. Kanadyjczyk tego dnia nie mógł się pochwalić skutecznością na dobrym poziomie. Dał za to punkty drużynie, gdy ta potrzebowała ich szczególnie.

Gdy do końca spotkania pozostało kilkanaście sekund, Arka przegrywała 84:86. Trójka Jakuba Garbacza co prawda znalazła drogę do kosza, lecz sędziowie zweryfikowali, że goście nie zmieścili się w czasie 24 sekund. Trafienie niezaliczone! Gdynianie musieli faulować. Jeden z dwóch rzutów wolnych wykorzystał Jakub Nizioł, podwyższył przewagę WKS-u i stało się faktem, że to Wrocławianie rozpoczynają serię ćwierćfinałową od prowadzenia 1:0. W piątek mecz numer dwa. Ten środowy był… widowiskowy!

Piotr Janczarczyk

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro