Walka z liderem, ale i walka z urazami. Hapoel rzucił Ślaskowi 115 punktów!

Zdominowali w tym sezonie między innymi Aris Saloniki i BAXI Manresa. Do Wrocławia przyjechali jako kandydat do wygrania całego EuroCupu. Starcie z Hapoelem Jerozolima dla Śląska było już na starcie ogromnym wyzwaniem. A tym bardziej w okrojonym składzie – bez Kirkwooda i Djordjevicia. Obaj nie byli gotowi do gry za sprawą urazów.

fot. Paweł Bandoła

To nie był mecz, w którym rywal złapał rytm dopiero po jakimś czasie. Hapoel wręcz od razu wszedł na najwyższe obroty. Sam początek i prowadzenie gości 10:2. Później ta dysproporcja była coraz większa. Jakub Nizioł, widząc błędy całego zespołu, mógł tylko pokornie wracać do obrony. Z czasem wziął sprawy w swoje ręce, lecz w wykonaniu Śląska to i tak były zaledwie przebłyski. Głównie w wykonaniu Nizioła, ale i Penavy. To oni wyglądali najlepiej.

Trener Ainars Bagatskis, widząc, co dzieje się na parkiecie, sięgnął po time out już po kilku minutach gry. Mimo tego Hapoel wygrał pierwszą kwartę 32:22, trafiając do tego momentu aż 6 trójek.

Przy świetnej skuteczności z dystansu często mówi się, że „wiecznie tak rzucać nie będą”. I sprawdza się to w większości spotkań. Ale nie dziś! Hapoel rzucał i trafiał, raz za razem. I choć Śląsk nie miał wielkiego problemu ze zdobywaniem punktów, to obrona stała na wyjątkowo słabym poziomie. Wrocławianie nie byli w stanie powstrzymać rywali.

fot. Paweł Bandoła

Wynik był dla Śląska coraz bardziej brutalny. Wrocławscy kibice się jednak nie zniechęcali. Powiedzieć, że byli optymistycznie nastawieni, to nie powiedzieć nic. Nawet przy stanie -30 z trybun Orbity niosła się przyśpiewka: „wygramy, wygramy, wygramy”. I można powiedzieć, że… ich sen się ziścił! Bo gdy Hapoel dobił do 100 zdobytych punktów, obie tablice w hali wyświetłiły „66:0”.

Można tylko przypuszczać, czy podczas tych ostatnich siedmiu minut meczu przyjezdni zdążyliby jeszcze uporać się ze Śląskiem, grając niejako od zera. W środowy wieczór wypadli fantastycznie. Jak lider, jak prawdziwy lider! Hapoel Jerozolima wygrał jedenasty mecz w tym sezonie EuroCupu i pozostał na 1. miejscu w tabeli grupy A. Śląsk z kolei ma bilans 4-9, a przegraną z Hapoelem jeszcze oddalił się od awansu do drugiej fazy rozgrywek.

Piotr Janczarczyk

Kliknij aby zamknąć     

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro