Waldemar Łuczak: „Mam siwe włosy i… duże kontakty” [WYWIAD]

Piotr Janczarczyk: Co robił Waldemar Łuczak od czasu, gdy rozstał się ze Śląskiem Wrocław?

Waldemar Łuczak, koordynator ds. sportowych w Śląsku Wrocław: Myślę, że jestem częścią Śląska od 30 lat – może niewielką, ale jakąś. Sercem jestem cały czas z tym klubem. Odpoczywałem od codziennych spraw sportowych, a moje odejście było podyktowane kwestiami osobistymi. Nie żałuję tej decyzji, ale nie żałuję również powrotu. Mam nadzieję, że mogę się przydać – nie tylko przy budowie drużyny, ale także w trakcie sezonu. Będę dzielił się swoim doświadczeniem. Na mojej głowie są już siwe włosy. (śmiech) W związku z tym nie tyle więcej wiem, co wiem, jak z tej wiedzy korzystać.

Zapewne jednak nie przestał pan śledzić tego, co dzieje się na lokalnym podwórku. Jakie błędy popełnił w ubiegłym sezonie Śląsk Wrocław?

Nie chcę mówić o błędach. Popełniano je także wtedy, gdy ja byłem w klubie. Sport jest takim biznesem, że możemy zrobić, co tylko możliwe, a ostatecznie wszystko zależy od pięciu gości, którzy biegają po boisku, a często także od trzech dodatkowych, którzy tam gwiżdżą. Czasem po prostu coś się nie uda. Tak bywa! Wszyscy widzieli, co nie funkcjonowało w drużynie.

Śląsk zakończył sezon na 9. miejscu. I co, jeśli w kolejnym zajmie szóste, to będziemy mówili o sukcesie? Nie. Taki postęp nie interesuje ani mnie, ani trenerów. Naszym celem jest walka o medale. Wierzę, że w EuroCupie możemy osiągnąć więcej niż do tej pory.

Jakie wyzwania ma przed sobą koordynator do spraw sportowych? Co to oznacza w praktyce?

Wiele jest rzeczy w klubie, które nie wiążą się tylko z budową drużyny i kwestiami szkoleniowymi. Przykład? Skauting oraz kontakty z innymi skautami. Mam swój bank informacji. Mam siwe włosy i… duże kontakty. (śmiech) To grono zaufanych osób, na których nigdy się nie zawiodłem. Słucham tylko takich, którzy mówią o zawodnikach to, co naprawdę sądzą. Nie interesują mnie opinie o treści „great player, wszystko potrafi, weźmiesz go i masz mistrzostwo”. Jest jednak kilka takich osób, które mówią szczerze. I nawet nie chodzi o agentów. Ich celem jest to, aby ich zawodnicy podpisali jak najwyższe kontrakty. Jakość jest nieważna.

Na tym polega wykorzystanie mojego doświadczenia. Uważam, że skorzysta na tym również Aleksander Leńczuk. Stworzyliśmy taki zespół skautingowy, który zajmuje się wyszukiwaniem graczy. Chcę, żebyśmy działali w ten sposób cały sezon. Mieć listę koszykarzy, którzy mogą do nas trafić nawet za rok. Do tego czasu obserwować ich, mieć na uwadze. Oczywiście takich, którzy będą dla nas dostępni finansowo. Nie będziemy sięgać po zawodników, którzy grają w Eurolidze. Nie chcemy brać też graczy, którzy grali w wielkich klubach, szczyt kariery mają za sobą, a teraz – w wieku przedemerytalnym – muszą gdzieś dokończyć karierę. Tacy też nas nie interesują.

W takim razie dopytam – po jakich graczy należy sięgać?

Powinni być w najlepszym okresie swojej formy. Nie wykluczam oczywiście, że w składzie pojawi się jakiś rookie. Z mojego doświadczenia wiem, że trafialiśmy na wspaniałych zawodników. Przykładowo: Harold Jamison, Michael Wright. Obaj byli świeżo po uczelni.

To mają być ludzie głodni sukcesu. I tak jak powiedział trener Bagatskis – mają być atletami. Powinni być ludzcy, normalni. Jeśli wariat, to koszykarski. Taki, który przełamie zagrywkę. Tylko nie możemy mieć takich dziesięciu! Wtedy to nie ma sensu.

Chcę w zespole ludzi, którzy chcą osiągnąć sukces. Dla których Śląsk jest jakimś wyzwaniem. I EuroCup! Nie tacy, którzy grają w Eurolidze, tylko chcą grać w Eurolidze. Przez mecze w Śląsku myślą, aby grać jeszcze wyżej. Pójść dalej.

Czy może pan potwierdzić, że Śląsk chce rozpocząć sezon z sześcioma obcokrajowcami w składzie?

Taki mamy plan. Nie wiem, czy to będzie sierpień, czy wrzesień, ale chcemy, aby na początek sezonu było z nami sześciu obcokrajowców. Wiemy, jaka jest sytuacja z Polakami. Nie mamy w tej chwili drużyny w pierwszej lidze. Kiedyś można było powiedzieć, że jest z nami dwunastu Polaków, a reszta w pierwszej lidze. Teraz jest inna sytuacja. Ale czy to duży problem? Każdy dostanie minuty, każdy dostanie swoją szansę.

Jak potoczyła się historia w postaci ponownego udziału w EuroCupie? Jak to było?

Zajmując dziewiąte miejsce w Orlen Basket Lidze, nie mogliśmy wymagać miejsca w EuroCupie. Przed nami było osiem drużyn, które miałyby na to więcej szans. Jednak gdy pojawiła się informacja, że żaden z tych klubów nie jest zainteresowany grą w EuroCupie, to zgłosiliśmy się my. Jeśli mamy wybór, czy grać w EuroCupie, czy w innych teoretycznie słabszych rozgrywkach europejskich, to chcemy być na najwyższym możliwym poziomie. Ja lubię podejmować się wyzwań! Nawet kosztem tego, że łatwiej jest o porażki. Jeśli jednak będą po walce, to powinny nas dźwignąć do tego, aby być lepszą drużyną. Jestem optymistycznie nastawiony.

Jakub Nizioł, Błażej Kulikowski oraz Aleksander Wiśniewski. Oni mają pozostać w składzie. Co z Ajdinem Penavą? Czy jego dwuletni kontakt będzie kontynuowany?

Tak, jest zawodnikiem Śląska. Rozpatrujemy go pod kątem kolejnego sezonu. Ma ważny kontrakt.

Co z drużyną pierwszoligową? Dlaczego, mimo utrzymania, nie przystąpicie do rozgrywek?

To była trudna decyzja. Przez wiele lat staraliśmy się grać w tych rozgrywkach. To pozwalało nam mieć szerszy roster, choćby w przypadku kontuzji. Tak było z Joe Bryantem, który w wielu meczach nam pomógł – jakże znacząco. Z czasem jednak ten projekt się trochę wypalił. Nie mieliśmy wystarczającej liczby graczy, którzy mieliby docelowo grać w ekstraklasie. Stwierdziliśmy, że odpuszczamy. Pozostaje nam drużyna ekstraklasowa i drugoligowa. Sam pomysł był jednak dobry. Wierzę w tych młodych zawodników, którzy z nami zostali. Wierzę w Maksymiliana Leńca. Ma szansę, choć będzie mu ciężko. Sądzę, że jemu potrzebny jest trening z lepszymi od niego. Być może dostanie również szansę w meczach OBL i EuroCupu. Bardzo bym tego chciał. Już w ubiegłym sezonie uważałem, że to gość, w którego warto inwestować. Ma dobre warunki fizyczne, jest atletą. Nawet dla niego warto mieć drużynę w pierwszej lidze.

Wierzy pan, że to zapowiadane „nowe otwarcie” faktycznie będzie miało miejsce?

Ja jestem 30 lat w Śląsku, więc trudno powiedzieć, że jestem nowym otwarciem. (śmiech) Sądzę, że w tym systemie i z tym trenerem możemy jednak mówić o nowym otwarciu. Tylko czy dla Śląska jest coś nowego w walce o mistrzostwo Polski? Standard, klasyk!

Kliknij aby zamknąć     

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro