W Gliwicach mydło i powidło. Przetasowania już po drugiej kolejce?

W poniedziałkowy wieczór usiadłem przed telewizorem i włączyłem transmisję z Gliwic. „Trzecia” kolejka i już taki hit – starcie GTK z Zastalem! W pierwszym tygodniu rywalizacji te drużyny nie pokazały się ze zbyt dobrej strony, więc można było przypuszczać, że wynik ich bezpośredniego starcia będzie szczególnie cenny dla zwycięzcy. Przegranego z kolei jeszcze pogrąży.

Od zakończenia meczu w Gliwicach minęło kilkanaście godzin. Emocje nieco opadły, ale niesmak pozostał. Nie sądziłem, że wobec GTK poziom optymizmu spadnie już po dwóch spotkaniach. A tak się właśnie dzieje. Zaczęło się tydzień temu, we Włocławku. Wtedy zespół prowadzony przez trenera Borisa Balibreę przegrał różnicą 35 (!) punktów, a przez 40 minut wszyscy mieliśmy okazję zobaczyć, jak w realiach Orlen Basket Ligi radzą sobie nowi koszykarze GTK.

A radzą sobie kiepsko. Pierwszy występ tego zespołu traktowałem jeszcze z przymrużeniem oka. W końcu jak nie idzie, to na całego. Można wyliczać – znacząco przegrana walka o zbiórki, zbyt dużo indywidualnych zagrań, słaba skuteczność za trzy. Istotne było jednak, aby wyciągnąć wnioski i w starciu z Zastalem pokazać się o niebo lepiej.

Ale znów gliwiczanie nie zdołali wygrać choćby jednej kwarty! Zastal w poniedziałkowym spotkaniu był górą przez dokładnie 39 minut i 34 sekundy. Przewaga była raz mniejsza, raz większa, ale gdy dosłownie zaczyna się od serii 0:10, to i wstać z tego jest zdecydowanie trudniej. Ostatecznie gliwiczanie przegrali z Zastalem 62:86 i po dwóch kolejkach zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Ich bilans małych punktów wynosi -59. Dla porównaniu – nawet drużyna z piętnastego miejsca dobiła raptem do -24.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

„Nie klei się” to delikatne określenie. Rashun Davis, który wspiera na rozegraniu Kacpra Gordona, nie może odnaleźć się w OBL jak mało kto. Po dwóch meczach jego średnie statystyki wynoszą: 3 punkty, 17% z gry i więcej strat niż asyst. Zaskakujące to, tym bardziej że Amerykanin rozgrywa swój dziesiąty (!) sezon w Europie, więc i z polskimi warunkami nie powinien się zderzyć. Florent Thamba. Wydawałoby się, że podstawowy środkowy GTK. Wygląda niewiele lepiej – śr. 5,5 punktu, 20% z gry, 5 zbiórek. Nawet Jaidena Delaire’a, który przed startem sezonu, był dla mnie postacią wartą obserwowania, trudno określić gwiazdą GTK. Co da zespołowi w ataku, odda rywalom w defensywie.

Mimo wszystko gliwiczanie w trakcie dwóch spotkań dobili łącznie do 120 oczek, więc ktoś te punkty zdobywa. Na szczycie listy jest Andy Cleaves ze średnią 16 na mecz. Tego można się było jednak spodziewać, bowiem już w swoich poprzednich zespołach Amerykanin kręcił się w okolicach nawet jeszcze wyższych średnich.

Może jest to szansa dla Polaków? Na pewno sporo przestrzeni dostaje Kacper Gordon. Nie dość, że to jego rekordowo duża rola na parkiecie, to i stał się kapitanem drużyny. Co słychać u pozostałych graczy? Maciej Bender też otrzymał rekordowe minuty, jednak nie przełożyło się na znacząco lepsze statystyki. Michał Jodłowski raczej pozostał w roli z poprzedniego sezonu. Piotr Łosiak i Aleksander Busz w tym wszystkim nie zdobyli nawet punktu. A karuzela leci dalej.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Nie wygląda to za dobrze. Oczywiście, i z większego kryzysu można wyciągnąć zespół. W tej formie trudno jednak o to, by zaskoczył. Może warto długotrwale zwrócić się w kierunku młodzieży, która rokrocznie gwarantuje klubowi naprawdę dobre wyniki w rozgrywkach młodzieżowych? Wątków jest więcej. Dla przykładu: Samuel Gusławski i Mikołaj Jopek – jeszcze rok temu w gliwickim U19, teraz już wśród Minersów Katowice grających w pierwszej lidze.

W jakim kierunku ma podążać GTK? Co musi zrobić, żeby klub wciąż grał w ekstraklasie? W jakim składzie? Wiele tych pytań, prawda? A terminarz nie oszczędza. Za chwilę Śląsk, później Dziki, a na początku listopada jeszcze wyjazd do Sopotu. Będzie się działo.

Piotr Janczarczyk

Kliknij aby zamknąć     

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro