Gdy dochodzi do sytuacji, w której jakiś transfer określa się „hitowym”, przeważnie dotyczy zawodników. Tu historia jest znacznie inna, bo pracodawcę zmienił trener. A gdy połączy się ten fakt z ubiegłorocznymi wypowiedziami, sytuacja tym bardziej nabiera kolorów.
Po 14 kolejkach w Bank Pekao S.A. 1 Lidze Mężczyzn zespół z Poznania zajmuje 12. miejsce. Drużyna dotychczas grała w kratkę – potrafiła ulec ekipom z dolnych rejonów tabeli, a przy kolejnej okazji pokonać zespoły z czołówki. To właśnie Basket zdominował Sokoła Łańcut, wygrał ze Spójnią Stargard, ale i z Astorią Bydgoszcz, gdzie o wszystkim zadecydowała trzecia (!) dogrywka.
Przed sezonem prezes Przemysław Szurek z satysfakcją ogłaszał, że w budżecie udało się zabezpieczyć odpowiednie środki na szkoleniowca „z zewnątrz”, co miało stanowić nowe otwarcie w historii poznańskiego klubu. Gdy w stolicy Wielkopolski trwał gorszy okres, trener Marcin Kloziński nie musiał obawiać się o swoją posadę. Prezes podzielał pomysły szkoleniowca, wierzył w niego, był cierpliwy. Po kilku miesiącach pracy Marcin Kloziński sam zrezygnował z pracy.
„Trener Kloziński zadzwonił do mnie w niedzielę z informacją. Byłem totalnie zaskoczony, bo deklarowałem w swoim imieniu i Zarządu wsparcie dla niego i cały czas je podtrzymywaliśmy. Nie było żadnych planów na zmianę na tym stanowisku. Dotrzymujemy podpisanych umów i chcemy pomagać naszym ludziom na tyle, ile nas stać, i na ile potrafimy. W tym przypadku to była decyzja Trenera, którą przyjąłem z dużym smutkiem, bo bardzo go szanuję i cenię jego pracę, ale muszę zrozumieć i zaakceptować jego powody” – przekazał mi prezes poznańskiego klubu.

Klub ogłosił decyzję Marcina Klozińskiego, a niedługo później poinformował o nowym szkoleniowcu Basketu. To Edmunds Valeiko, który niecały miesiąc temu rozstał się z Miastem Szkła Krosno. Dla łotewskiego trenera to był już czwarty sezon wśród „Szklanego Teamu”. Drużynę przejął pod koniec 2022 roku, utrzymując klub w pierwszej lidze. Sezon 2023/2024 był dla krośnian słodko-gorzki. Z jednej strony – zespół wygrał rundę zasadniczą! Z drugiej – udział w play-offach zakończył na ćwierćfinale, gdy został wyeliminowany przez ósmy wówczas GKS Tychy.
Władze Miasta Szkła raz jeszcze zaufały temu zagranicznemu szkoleniowcowi. A ten „odwdzięczył się” ponownym 1. miejscem! Tym razem już nie tylko po sezonie zasadniczym, ale również po fazie play-off. Pokonał Noteć, pokonał WKK, pokonał Astorię i awansował do Orlen Basket Ligi.

Każda historia ma swój początek i koniec. Kilka tygodni Edmunds Valeiko przestał być trenerem Miasta Szkła Krosno, gdy tegoroczny beniaminek wciąż znajdował się w strefie spadkowej. Jak się okazuje – niedługo pozostawał bez pracy.
„Należę do osób, które działają, a nie tylko deklarują, więc trzeba było od razu wziąć telefon do ręki i dzwonić. Godzinę później [po decyzji Marcina Klozińskiego – przyp. red.] rozmawiałem już z trenerem Valeiko. Niejednokrotnie rywalizowaliśmy przeciwko sobie, więc o jego warsztacie mogę wypowiadać się tylko w samych superlatywach. Godzinę po rozmowie z trenerem, rozmawiałem już z agentem, a w poniedziałek potwierdziliśmy wszystkie fundamenty do podpisania umowy. Trener zadeklarował chęć poprowadzenia treningu już we wtorek i tak też się stało. Szaleństwo, ale w sporcie nie ma czasu na nudę i trzeba być sprawczym nie tylko na boisku, ale też poza nim” – poinformował Przemysław Szurek, prezes klubu Enea Basket Poznań.
Zresztą, pod podobną opinią podpisuję się i ja. Najpierw – utrzymanie. Później – dwa razy zwycięstwo na koniec rundy zasadniczej. I to wszystko z zespołem, który wcale nie był faworytem. Najwyraźniej Edmunds Valeiko ma sprawdzony przepis na odpowiednie funkcjonowanie w pierwszej lidze.
Ale! Kiedyś między Szurkiem a Valeiko było gorąco. Chodzi o sytuację ze stycznia 2024 roku. Jak po każdym pierwszoligowym meczu – zorganizowano konferencję prasową. I właśnie podczas niej padło z ust Przemysława Szurka (ówczesnego trenera Basketu Poznań): „Bardzo się chciałem odnieść do sytuacji na koniec meczu. Dementuję jeszcze raz to, że drużyna z Krosna nie dostała u nas hali. Miała zaoferowaną halę, z której nie skorzystała. Nie kupuję tego, co wydarzyło się na koniec meczu. Nie traktuje się tak przeciwnika, kiedy ja każę zostawić akcję ofensywną gospodarzy, a oni w tym momencie na zero robią slam dunk. Uważam to za brak szacunku. I pomimo tego, że dzisiaj schodzimy stąd pokonani, uważam to zachowanie za skandaliczne. Tak się po prostu nie robi w fachu trenerskim. Trener kazał im grać. Są w czubie ligi, mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy, a ja będę w stanie wyrównać rachunki”.
I tak, spotkają się! A nawet już się spotkali, bo trener Valeiko od wtorku jest w Poznaniu. Jak się dowiedziałem – temat został już zamknięty, nie ma między nimi kości niezgody. W końcu teraz są częścią tego samego klubu! Basket jeszcze w tym roku rozegra dwa mecze – z Resovią Rzeszów i Miners Katowice.
Piotr Janczarczyk