Saloniki to niewątpliwie trudny teren do grania dla drużyn przyjezdnych. Lokalni fani Arisu są głośni, liczni, wręcz fanatyczni. To przewaga w starciu z rywalami, ale i… cienka granica między kibicowaniem a frustracją.
Aris rozpoczął aktualny sezon z trenerem Bogdanem Karaiciciem przy linii bocznej. Ten jednak kibiców do siebie – delikatnie mówiąc – nie przekonał. Aris przegrywał większość spotkań – zarówno w lidze greckiej, jak i w EuroCupie. Ostatnim meczem dla Serba był ten z Manresą – zresztą, również przegrany.
Pod koniec października nowym trenerem Arisu został ogłoszony doskonale nam znany Igor Milicić. Trener reprezentacji Polski, po tym jak rozstał się z włoskim Napoli, pozostawał bez pracy, jeśli mowa o rozgrywkach klubowych. Wydaje się jednak, że wynikami swoich podopiecznych podczas tegorocznego EuroBasketu, jeszcze umocnił swoją pozycję na rynku. Bo nawet gdy przed turniejem jego pracę krytykowali nawet kibice kadry, to rezultatami osiągniętymi z reprezentacją Polski potwierdził, że nadal ma to coś i potrafi zaskoczyć teoretycznie mocniejsze drużyny.
Początek Milicicia w Salonikach jest jednak trudny. W pierwszym meczu padło na wyjazdowe starcie z Hapoelem Tel Awiw. To drużyna, która już wtedy była w czubie eurocupowej tabeli. Rezultat starcia z Arisem – 103:76 na niekorzyść drużyny trenera Igora Milicicia.
Znacznie większą okazją na pierwszy triumf w nowych barwach było derbowe spotkanie z PAOK-iem Saloniki. To zresztą także rywal Anwilu Włocławek w rozgrywkach FIBA Europe Cup. Warto dopowiedzieć – na co dzień atmosfera w hali Alexandreion Melathron jest kapitalna, więc derbowe emocje tylko to spotęgowały. Koszykarze Arisu jednak tego nie udźwignęli. Już po pierwszej połowie przegrywali 33:41, a całe spotkanie przegrali różnicą 5 punktów. Jak można zobaczyć na jednym z nagrań – kibice po meczu byli naprawdę nerwowi wobec graczy Arisu. To była już siódma przegrana tym sezonie.
Do przełamania może dojść już dzisiaj, czyli w środę. Aris zmierzy się… ze Śląskiem Wrocław! To grupowi rywale w rozgrywkach EuroCup. A ja mam to szczęście, że mecz zobaczę z trybun. Gdy wrócę, opowiem o wyjeździe i przytoczę kulisy. A jest co opowiadać. Do usłyszenia!
Piotr Janczarczyk