Jeszcze w tym roku odbędą się 22 pierwszoligowe mecze. Niektóre drużyny rozegrają dwa spotkania, inne trzy. Trzeba jednak przyznać, że w tym sezonie tabela błyskawicznie została „przedzielona” na pół, a nawet udana końcówka roku kalendarzowego nie zmieni znacząco sytuacji danego zespołu.
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz, ŁKS Coolpack Łódź, SKS Fulimpex Starogard Gdański
To w tym gronie rozstrzygnie się rywalizacja o 1. miejsce w tabeli na koniec 2025 roku. Mowa o trzech zespołach, które od początku sezonu przegrały maksymalnie trzy mecze. Śmiało można powiedzieć, że wszystkie te drużyny mierzą bardzo wysoko, a ich dotychczasowe wyniki pozwoliły im rozpalić nadzieję na obecność w finale rozgrywek.
Astoria wciąż dominuje. Ma swoje słabości – jak np. w starciu z ŁKS-em i Basketem – jednak gdy wygrywa, to zazwyczaj dużą różnicą punktową. Z Resovią +19, z Żubrami +34, z GKS-em +17 – a to tylko przykłady z trzech ostatnich zwycięstw. Co ciekawe, „Asta” nadal gra w niezmiennym składzie. Do rotacji wrócił jednak Michał Chyliński.

SKS z kolei przeżywa dość trudny okres. Jak znaczący są dla tego zespołu Jeszke i Bartosz, „Kociewskie Diabły” przekonały się w Łodzi. Miał być hit kolejki, a wyszło -26 jeszcze przed zmianą stron. Do tego dochodzi też wymagający terminarz, czyli starcia kolejno z: Spójnią, Kotwicą i właśnie ŁKS-em. Te już jednak za drużyną Darko Radulovicia. A jeszcze w 2025 roku: Politechnika Opolska, Astoria i Żubry. Trudno będzie o powrót na fotel lidera.
I ten rozpędzony ŁKS! Żadna inna drużyna nie jest w trakcie siedmiu zwycięstw z rzędu. ŁKS był mocny, a po zmianach jest jeszcze mocniejszy. Chauncey Collins stopniowo łapie rytm, Marcel Ponitka wydaje się być przydatny wręcz pod każdym względem, a do zdrowia wrócił także Oleksandr Antypov. Łodzianie na 1. miejscu jeszcze w 2025 roku? To realny scenariusz.
KKS Polonia Warszawa, GKS Tychy, Solvera Sokół Łańcut, Decka Pelplin, PGE Spójnia Stargard
Czyli aż 4 zespoły z identycznym bilansem (8-5). Do tego zestawu wypada jeszcze dokooptować Spójnię, która odstaje od wcześniej wspomnianych nie liczbą zwycięstw, a liczbą rozegranych spotkań (8-4). Będzie okazja, by to nadrobić jeszcze w tym roku. Na horyzoncie starcia z Polonią Leszno, Polonią Warszawa i Notecią Inowrocław. Chyba wszyscy zdawali sobie sprawę, że gdy stargardzianie odzyskają zdrowie, znów będą wymieniani wśród najlepszych.
Problemy zdrowotne przetrzebiły również warszawską Polonię. Zaczęło się przecież od Patryka Pułkotyckiego i Filipa Poradzkiego, z czasem listę wydłużyli inni. Po miesięcznej przerwie wrócił do gry Jalen Sullinger, drugi najlepszy punktujący w lidze. I Polonia znów wygrała – tym razem z WKK. Z bilansem 8-5 niewątpliwie jest największą pozytywną niespodzianką tego sezonu.
GKS w tym wszystkim wydaje się najbardziej „przewidywalny” – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To znaczy: wygrywa z teoretycznie słabszymi, przegrywa z teoretycznie mocniejszymi. Faktycznie – gdy dochodzi do pojedynków z czołówką, nie kończą się one niespodzianką na korzyść GKS-u. Tak było ze Spójnią, Astorią i SKS-em. Trzeba natomiast zaznaczyć, że to właśnie GKS ma największą przestrzeń do zmian w składzie. W końcu żadna inna drużyna nie ma możliwości zakontraktowania teraz aż dwóch obcokrajowców. GKS taką szansę ma.
Bilans 8-5 dotyczy również Sokoła. Łańcucianie wygrywają, ale nie dominują. Ostatni mecz na ich korzyść zakończony różnicą większą niż 7 oczek miał miejsce na początku listopada. Lokalni kibice mogą jednak cieszyć się z formy Milana Milovanovicia i Oskara Hlebowickiego. W ostatnich tygodniach to oni co rusz są na liście najlepszych punktujących drużyny. Przed Sokołem w 2025 roku jeszcze dwa wyzwania – Kotwica Kołobrzeg i ŁKS Łódź.

Na miejscu szóstym – też z bilansem 8-5 – jest Decka. Wiecie, że od początku listopada Jayden Coke zszedł poniżej 20 punktów tylko w jednym meczu? To już wiecie. Statystyki Kanajczyka są jeszcze bardziej imponujące niż w ubiegłym sezonie, gdy był częścią Polonii. Co ciekawe, gra… równie długo! Identycznie, co do sekundy – 31:39 na mecz. Kolejne zwycięstwa Decki to m.in. jego zasługa, choć nie tylko. Pelplinianie pozytywnie zaskakują.
OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów, WKK Active Hotel Wrocław, KSK Qemetica Noteć Inowrocław, Enea Basket Poznań
Oni o obecność w czołowej ósemce muszą jeszcze powalczyć. Trzeba realnie nakreślić, że droga do tego niekrótka. To różnica dwóch (w przypadku Resovii), a nawet trzech wygranych względem TOP 8. Dużo!
Resovia po przymusowej pauzie rozpoczęła niejako nowy rozdział. Zorganizowano nawet konferencję prasową, aby wyjaśnić niejasności. Terminarz był jednak wymagający, trudno było wpaść w serię zwycięstw. ŁKS i Astoria okazały się lepszymi ekipami. Ewentualny bilans 9-6 na koniec pierwszej połowy rundy zasadniczej nie będzie jednak rozczarowaniem. „Wystarczy” pokonać Żubry, Basket i Deckę.
WKK ma kłopot z końcówkami. Gdy przegrywa, to nieznacznie. -6 z Kotwicą, -2 z ŁKS-em, -8 z Astorią, -6 z Miners, -4 z Sokołem i -2 z Polonią Warszawa – wszystko to teoretycznie w zasięgu ręki i jednego bądź kilku posiadań. Wśród wrocławian jest niedosyt, bo ich bilans mógł być znacznie lepszy niż aktualne 5-8.
Dlatego tak istotny będzie wynik niedzielnego meczu pomiędzy WKK a Notecią. Inowrocławianie skompletowali taki skład, że trudno im walczyć z najlepszymi w lidze. Obecność w czołowej ósemce też byłaby zaskoczeniem. Ubiegłoroczny sezon tak rozpalił emocje, że każda przegrana wiąże się z ogromną frustracją. Noteć to zakładnik własnego sukcesu. A 5-10 czy 6-9 na koniec 2025 roku nie powinno być rozpatrywane jako ewentualna tragedia, a gra na miarę oczekiwań.

Ważny okres mają przed sobą poznaniacy. Astorię pokonali po trzech dogrywkach, później pewnie wygrali z Żubrami. Z kolei do końca roku zagrają z drużynami z ich pułapu. Gdyby Basket po niespecjalnej pierwszej rundzie miał 8-7, to byłby to spory optymizm na start 2026 roku.
Weegree AZS Politechnika Opolska, Kotwica Port Morski Kołobrzeg, Novimex Polonia 1912 Leszno, Miners Katowice, Żubry Białystok
Największe problemy opolanie mają już chyba za sobą. Jeden wracał do zdrowia, to z rotacji wypadał drugi. I tak co mecz. Drużyna Michała Rutkowskiego zdołała się jednak zmobilizować i wygrać najważniejsze starcia – z Żubrami, Basketem i Miners. Dzięki temu ma jakikolwiek zapas nad strefą spadkową, a nie jest jej częścią. Tyle że Politechnika Opolska nie jest zespołem, który z lepszymi od siebie przegrywa znacząco, więc i w pojedynkach z SKS-em i GKS-em nie będzie bez szans.
Aż trudno uwierzyć, że we wspomnianym gronie znajduje się Kotwica. Ale tak jest przecież w każdym sezonie – ktoś zaskakuje, ktoś rozczarowuje. Kołobrzeżanie jak na razie spisują się poniżej oczekiwań, ale ich aktywność na rynku transferowym pokazuje, że nie są to wyniki, z którymi po prostu chcą się pogodzić i czekać na start nowego sezonu.

Polonia Leszno wraca do gry po dwutygodniowej przerwie. Wyniki tego zespołu mocno zależą od duetu Mitchell & Ryżek. Jeśli te nie ulegną znacznej poprawie, trzeba będzie kalkulować, co z utrzymaniem. Mecz z Żubrami Polonia wygrała różnicą 10 punktów, jednak katowiczanie ich zdominowali i przed rewanżem mają aż 25 oczek zaliczki. Tym samym podczas drugiej części rundy zasadniczej muszą wygrywać i nie patrzeć na innych!
Gdyby sezon 2025/2026 zakończył się właśnie teraz, Miners wróciliby do drugiej ligi. To zespół nieoczywisty. Katowiczanie mają niedosyt, bo kilkukrotnie stracili szansę na wygraną dopiero w samej końcówce. Jak w przypadku WKK – ich bilans mógł być znacznie inny. Podopieczni trenera Łukasza Szczypki WKK jednak pokonali – tak jak i Polonię Leszno oraz Kotwicę. W 2025 roku zostały im jeszcze mecze z Astorią, Żubrami i Basketem. No właśnie, z Żubrami! Nie o 2 punkty, nawet nie 4, a pewnie ich 6.
Ten sezon nauczył mnie, że bez względu na okoliczności, nikt nie poddaje się bez walki. Nawet jeśli dana drużyna przytacza swoją trudną sytuację finansową, pozostaje bez zwycięstwa przez kilka miesięcy, to w końcu i tak nadchodzi moment, który jest jakąkolwiek próbą wyjścia z kryzysu. Żubry mają nowego trenera, mają nowego obcokrajowca, a strefę podkoszową wzmocnił Witalij Kowalenko. Przy 0-12 w grudniu potrzeba jednak prędkiego zrywu, aby realnie myśleć o utrzymaniu.
Piotr Janczarczyk