Śląsk lepszy bardziej niż znacznie. Wielka przewaga w derbach!

Derby. Mecz wyjątkowy. Starcie Śląska z Górnikiem, które we wtorkowy wieczór rozegrano w Hali Stulecia. Stawką spotkania były „tylko” dwa punkty do ligowej tabeli, jednak kibice obu ekip byli pewnie innego zdania. W takich meczach chodzi przecież o coś więcej.

Wrocławianie zaczęli jak na gospodarzy przystało. Płynnie przechodzili do kolejnych akcji w ataku, kreowali dla siebie odpowiednie pozycje. Trafiali, a ich przewaga nad Górnikiem rosła. Dużą wartością wśród WKS-u było szczególnie dwóch graczy – Jakub Nizioł i Jakub Urbaniak. Pal sześć statystyki! Czuć było od nich tak wielkie zaangażowanie, jakby każda akcja miała być na wagę zwycięstwa.

Ale i liczby z czasem warto przytoczyć. Bo Urbaniak choć nie dostarczał początkowo dosłownie żadnych punktów, to kapitalnie zbierał piłki – częściej nawet w ataku niż w obronie. 7 zbiórek tylko podczas pierwszej kwarty! Pełne 10 minut spędził wtedy na parkiecie tylko jeden gracz WKS-u – Noah Kirkwood.

Jeśli mowa o pierwszej kwarcie – koniecznie: Barret Benson! To on wyróżniał się na początku meczu. Był listopad, gdy zdobył po raz ostatni 13 punktów w meczu. Powtórzył to we wrocławskiej Hali Stulecia. Ale podczas pierwszej kwarty! Wałbrzyszanie w pewnym momencie mieli nawet 6/9 za trzy, jednak dalszą bolączką pozostała walka o zbiórki. I obrona! Podopieczni trenera Andrzeja Adamka stracili podczas pierwszej połowy aż 57 punktów…

fot. Paweł Bandoła

Śmiało można powiedzieć, że spośród gospodarzy każdy dawał coś od siebie. Przykładów nie trzeba szukać na siłę. Na boisko wszedł Błażej Czerniewicz, oddał jeden rzut i od razu zamienił go na punkty. Nawet Ajdin Penava, który zazwyczaj nie jest wymieniany wśród najtwardszych gości na parkiecie, był we wtorek wyraźnie pobudzony i skory do dalszej walki.

Po piętnastominutowej przerwie różnica między zespołami stała się jeszcze większa. Śląsk prędko zbudował nawet dwudziestopunktową przewagę. Kibicom pozostała wymiana słownych uprzejmości, bo emocji płynących z placu gry nie było już tak wiele. Na start trzeciej kwarty Górnik przyjął cios w postaci serii 3:15 i trudno, by nie odbiło się to na wyniku. A gdy do końca spotkania pozostało pięć minut, Śląsk miał już nawet ponad 30 oczek zapasu.

fot. Paweł Bandoła

100:75 – to finalny rezultat wtorkowego meczu. Meczu, który nie przyniósł odpowiedzi na zbyt wiele pytań. To było starcie drużyn, którym towarzyszą wokół zupełnie różne okoliczności. Górnik łapie rytm po ostatnich problemach zdrowotnych, a o obecność w play-offach jeszcze trochę powalczy. Z kolei Śląska trudno nie określać jednym z kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski. Tę drużynę ogląda się naprawdę dobrze.

Piotr Janczarczyk

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro