Rzut Rutkowskiego utrzyma Opole w pierwszej lidze? Spadkowiczów poznamy już za chwilę

18 marca, czyli na mniej niż miesiąc przed nową datą zakończenia rundy zasadniczej, wszystkie drużyny jeszcze o coś walczą. Jeszcze mają swój cel. Nawet Żubry, które są w zdecydowanie najtrudniejszym położeniu, w teorii mogą wygrać wszystkie pozostałe mecze i liczyć na potknięcia przeciwników.

Beniaminek z Białegostoku wygrał jak na razie trzy spotkania. Ciut wyżej w tabeli są Miners Katowice, ale i ich dzielą przynajmniej trzy zwycięstwa od opuszczenia strefy spadkowej. Spójrzmy prawdzie w oczy – jeśli Żubry spośród dwudziestu pięciu spotkań wygrały trzy, to niezwykle trudno będzie im teraz momentalnie wygrać jeszcze sześć, a nawet siedem. Miejsca na potknięcie – brak.

Ze strefy spadkowej wydostać się mogą Miners. Przed nimi dokładnie sześć wyzwań: ŁKS, Resovia, Politechnika Opolska, Astoria, Żubry i Basket. Mało w tym gronie drużyn ze ścisłej czołówki, więc tworzy się przestrzeń do wygrywania. Trzy wygrane potrzebne… na już! Docelowo pewnie nawet więcej, bo i inni nie zamierzają odpuszczać.

Wspomniana Politechnika Opolska wzięła ostatnio głęboki oddech, choć wcześniej puls wśród zawodników zdecydowanie się zwiększył. No, może poza Jordanem Forbesem, który nie dołączył do kolegów z drużyny, którzy cieszyli się wspólnie z game winnera Dominika Rutkowskiego. A to był przecież rzut efektowny, a zarazem niezwykle cenny! Zobaczcie:

Podopieczni Michała Rutkowskiego w ten sposób wygrali drugi mecz z rzędu i jeszcze bardziej odskoczyli Katowiczanom. Mając w głowie wszystkie problemy zdrowotne z tego sezonu – ulga.

Dziewięć zwycięstw na koncie ma także Noteć. Inowrocławianie nie trafili równie celnie z budową składu jak w poprzednim sezonie. Ta drużyna raczej w play-offach nie zagra. Podobne oczekiwania na końcówkę rundy zasadniczej panują zapewne w Rzeszowie. To właśnie Resovia jako pierwsza znalazła się trochę w martwym punkcie. Do ósemki – daleko. Do strefy spadkowej – tym bardziej.

Na ewentualne miejsce pośród drużyn play-offowych zaciera ręce pięć zespołów: Kotwica, WKK, Basket i obie Polonie. Najmniej zwycięstw w tym gronie ma ekipa Edmundsa Valeiko, lecz raptem jedna wygrana sprawi, że jej bilans stanie się identyczny jak WKK i Polonii Leszno. Te drużyny z kolei w najbliższej kolejce zmierzą się ze sobą. Zwycięstwo którejś z nich jeszcze rozpali nadzieje na obecność w czołowej ósemce.

Przedłużyć sezon chcą także Czarne Koszule z Warszawy. Ostatnio Polonia wygrała pierwsze spotkanie pod wodzą asystenta, który stał się głównym trenerem. Jeśli podopieczni Radosława Kusego utrzymaliby rytm, staliby się najpoważniejszym rywalem dla Kotwicy. Ta jednak podąża już chyba swoją własną ścieżką. W 2026 roku ma bilans 8-2. To jedna z najbardziej rozpędzonych ekip w lidze. Względem pozostałych wymienionych tutaj zespołów ma: więcej zwycięstw, mniej porażek, a także mniej rozegranych spotkań. I to Kotwica jest najpoważniejszym kandydatem do znalezienia się na miejscu numer osiem. A może i wyżej?

Wyjątkowo prędko podzieliła się w tym sezonie pierwszoligowa tabela. Zespoły z miejsc 1-7 od dawna mają znacznie lepsze bilanse od reszty drużyn. W czołówce będą jeszcze przetasowania! Astoria niemal na pewno utrzyma pozycję lidera. Na drugim prawdopodobnie będzie ŁKS. Od trzeciego to już gdybanie. W play-offach tym samym: Astoria, Sokół, Spójnia, Decka, ŁKS, SKS, GKS i jeszcze jeden zespół. To najbardziej realny scenariusz, lecz wrócimy tu za mniej niż miesiąc.

Piotr Janczarczyk

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro