Rozgrywki drugoligowe są specyficzne. Bo choć prestiżem pewnie ustają PLK czy pierwszej lidze, to trwają nawet dłużej, a przez to są naprawdę wymagające. Krótko mówiąc – jeśli któraś z drużyn chce wywalczyć awans, to musi się o to faktycznie postarać.
Początkowo jednak takiego scenariusza w Lesznie nie zakładano. Co prawda zbudowano drużynę w oparciu o takich koszykarzy jak Zywert, Pabian, Chanas i Sanny, jednak oni sami przyznawali, że to chyba jeszcze nie będzie TEN sezon. A jednak. Polonia zakończyła rundę zasadniczą na 2. miejscu w grupie D. Później, już w play-offach, wyeliminowała z gry kolejno: Pyrę Poznań, Lubliniankę, Sokoła Międzychód. Zresztą, nie brakowało tak wiele, aby to właśnie spadkowicz z pierwszej ligi przedwcześnie zakończył sezon w wykonaniu Polonii Leszno. To właśnie ta rywalizacja została przedłużona o trzecie spotkanie, które finalnie wygrała Polonia.
Lesznianie w półfinale trafili na Legion Legionowo. Tu wszystko rozstrzygnęło się w dwóch meczach – dwukrotnie górą była Polonia, która tym samym wywalczyła prawo do gry w pierwszej lidze. Takie już uroki rozgrywek drugoligowych, że awans dotyczy właśnie finalistów oraz zwycięzcy rywalizacji o 3. miejsce. Polonia awansowała do wielkiego finału poprzez zwycięstwa w Lesznie i w Legionowie. Najlepsi insiderzy w kraju przypuszczają jednak, że Kamil Chanas w końcu wykorzystał swoją pozycję na rynku mediów i do korzystnych dla siebie decyzji przekonał nawet tych, którzy w teorii mieli pozostać neutralni. Żarty żartami, natomiast na pytanie o przepis na awans odpowiada równie humorystycznie: „Przepis na awans? Pobyt na mojej działce i przekonanie Kamila Zywerta do podpisania kontraktu z Polonią”.
Jednak 29-letni rozgrywający stonował te humorystyczne zapędy. „Mój przepis? Na pewno nie taki sam. Dziękuję, to miłe, ale wydaje mi się, że stworzyliśmy drużynę z ludzi, z których każdy miał swoje zalety i wady. Wielu z nas miało nawet więcej wad niż zalet. Byliśmy jednak w stanie zrobić z tego kolektyw. Nazwiska? Okej, kilku kolesi. O zespole świadczy jednak więcej zawodników. Mam na myśli chociażby Daniela Sorokę czy Mateuszu Jakubiaku. Wcześniej nie dostawali szans, a jeśli już, to na niższym poziomie. W tym sezonie pokazali, że na pewno mogą „bić się” się z zawodnikami z przeszłością w ekstraklasie czy pierwszej lidze”.
Gdy wobec Kamila Chanasa padło pytanie, kiedy poczuł, że faktycznie mogą awansować, odpowiedział: „Wtedy, gdy weszliśmy do czwórki. Wcześniej rozmawialiśmy wewnętrznie i realnie spoglądaliśmy na sytuację. Nikt nie spodziewał się awansu. Jednak gdy byliśmy już w czwórce i pojawiła się przewaga parkietu, to rzeczywiście – wtedy uwierzyliśmy”. Czy Kamil Chanas ponownie zagra w pierwszej lidze? „Serce mówi, żeby spróbować. Głowa – niekoniecznie”. Zarówno on, jak i Kamil Zywert, podkreślają, jak wiele sił dodawała im atmosfera w hali Trapez. Przypominają także historię Daniela Soroki, który rósł przez cały sezon. Od niechcianego zawodnika, który sam wykupił swój kontrakt, po koszykarza, który w decydującym spotkaniu zdobył aż 28 punktów.
W wielkim finale rozgrywek Polonia Leszno będzie rywalizowała z Żubrami Białystok, które również zdążyły już wywalczyć prawo do gry w pierwszej lidze. One z kolei dwukrotnie wygrały z Mickiewiczem Katowice. Jeśli Żubry utrzymałyby choć trzon dotychczasowej drużyny, to na zapleczu ekstraklasy znów zobaczylibyśmy m.in. Cezarego Karpika, Adama Skibę, Krystiana Tyszkę, Szymona Ćwiklińskiego, Marcela Kapuścińskiego i Mateusza Itricha. Oni wszyscy jeszcze niedawno grali właśnie w pierwszej lidze.
Do wypełnienia pozostała jedna luka. Która drużyna wywalczy awans z 3. miejsca? Albo Mickiewicz Katowice, albo Legion Legionowo. W tej parze obowiązują jednak inne zasady niż w finale. Nie mecz i rewanż, a rywalizacja do dwóch zwycięstw. Kto wygra, uzyska prawo do gry na zapleczu ekstraklasy. Ewentualny trzeci mecz zaplanowano na 24 maja i to właśnie wtedy dowiemy się, który zespół dołączy do Polonii i Żubrów w pierwszej lidze.