Na zakończenie okienka reprezentacyjnego Kosz Kadra rywalizowała w Hadze z Holendrami. Zresztą, przy niemałym wsparciu polskich kibiców! To był drugi mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2027. I jak się okazało – drugie zwycięstwo biało-czerwonych.
Początek w wykonaniu Polaków nie był jednak wymarzony. Podopieczni trenera Igora Milicicia mieli kłopot z zatrzymaniem byłego gracza m.in. Trefla Sopot oraz Startu Lublin. Yannick Franke mocno dał im się we znaki, prędko zdobywając 10 punktów. Natomiast wśród reprezentacji Polski dobrze wyglądał Szymon Zapała. Rezerwowy środkowy Kosz Kadry trafił dwukrotnie, ale to oczywiście było za mało na Holendrów, którzy nawet podczas pierwszej kwarty zbudowali dwucyfrową przewagę.

Z czasem uruchomił się kolejny z rywali – „holenderski Kolenda” jak pisali niektórzy. Trzeba przyznać, że Keye van der Vuurst faktycznie bardzo przypominał polskiego koszykarza. W pewnym momencie miał już 13 punktów na koncie. Gospodarze odrobili także zadania domowe, jeśli chodzi o kwestie defensywne. Mocno ograniczyli zagrania Hardinga i Ponitka, a przez to także całej reprezentacji Polski, która po 20 minutach miała 2/8 zza łuku i przegrywała 37:53.
W trzeciej kwarcie Polacy prezentowali się lepiej niż przed przerwą. To jednak nie był pełny pokaz ich możliwości! Za przełom można uznać dwie akcje podczas czwartej kwarty. Najpierw Żołnierewicz zagrał na 2+1, a następnie Ponitka odpowiednio wykończył szybki atak. I już nie -21, a zaledwie -7 w starciu z reprezentacją Holandii!
W samej końcówce trener Igor Milicić wyraźnie zarysował oczekiwania wobec swoich graczy. Gdy Kosz Kadra potrzebowała punktów – na piątce funkcjonował Olejniczak. Gdy Polacy byli w obronie, od razu wprowadzał Szumerta. I śmiało można powiedzieć, że to Szumert był dziś szczególnie istotną postacią w rotacji! 19-letni koszykarz Zastalu Zielona Góra wybronił również jedną z kluczowych akcji w samej końcówce.

Przydał się Szumert, przydało się i… szczęście. Po udanej akcji 2+1 Sokołowskiego biało-czerwoni wygrywali 85:82, ale swoją szansę mieli jeszcze przeciwnicy. Do rzutu z dystansu zebrał się van der Vuurst. Sędziowie orzekli faul przed rzutem, jednak inna interpretacja tego przewinienia niewątpliwie też była możliwa. Holender trafił z linii rzutów wolnych raz, później specjalnie doprowadził do pomyłki, a rzucający jeszcze Kraag nie zdobył punktów na dogrywkę. Polska górą! 85:83 w starciu z Holendrami i dalsza obecność Kosz Kadry na 1. miejscu w tabeli grupy F.
Piotr Janczarczyk