Osłabienia czy jednak nowe możliwości? Wałbrzyska historia może zatoczyć koło!

Gdy drużyny zmagają się w lutym z kontuzjami, od razu nasuwa się pytanie, czy udział w Pucharze Polski jest wówczas największą potrzebą. W ten sposób mogliby kalkulować kibice Górnika i Arki, widząc składy swoich zespołów. Wałbrzyszanie – bez Cabbila, Garcii i Smitha. Gdynianie – bez Łączyńskiego, Tubutisa, ale i Ramey’a, który rozstał się z klubem. Ależ braki!

Kibiców Górnika do dalszego dopingowania z trybun to nie zniechęciło. Minął rok, a oni znów licznie wypełnili cały sektor! Gdy fani zbierają się w tak wielkim gronie, musi to mieć wpływ na mecz. A przynajmniej powinno! Pierwsza kwarta to jednak zestawienie oczekiwać kibiców z grą ich ulubieńców. Wałbrzyszanie jakby chcieli, ale nie mogli. Anderson zaczął od 1/5 z gry, Benson nie trafił dwóch trójek. Po drugiej stronie punktował za to Jarosław Zyskowski, który zakończył pierwszą kwartę z jedenastoma oczkami na koncie.

Ale może warto marzyć? Może warto nie zrażać się po pierwszych dziesięciu minutach? Najwyraźniej – zdecydowanie tak. Górnik w drugiej kwarcie zdobył aż 31 punktów, a Gdynianie nie utrzymali podobnego tempa w ataku. Wałbrzyszanie na prowadzeniu! Rytm złapał Avery Anderson, który dobrze wszedł w buty Lovella Cabbila. Szesnaście i pół minuty na boisku zamienił w: 18 oczek, 4 zbiórki, 5 asyst. Wow!

Po zmianie stron koszykarze Górnika funkcjonowali na parkiecie jeszcze lepiej. Kolejne udane akcje coraz bardziej napędzały kibiców, a ich do zabawy nie trzeba było namawiać. Anderson kontynuował swoje popisy, ale miał też naprawdę skutecznych kompanów. Kompanów, którzy raz za razem trafiali z dystansu! W całym meczu skuteczność Górnika za trzy wynosiła aż 50%!

fot. Paweł Bandoła

Tak grających Wałbrzyszan gracze Arki nie byli w stanie zatrzymać. Co więcej, w trakcie meczu kontuzji doznał jeszcze Michael Okauru, co tylko zwiększyło problemy Gdynian na pozycji numer jeden. Zaczęli bez Łączyńskiego, kończyli również bez Amerykanina. Największy pozytyw wśród nich to najprawdopodobniej występ młodego Filipa Kowalczyka, który wydawał się zupełnie niestrudzony. Walczył, walczył, nieustannie walczył. Od trenera Mantasa Cesnauskisa otrzymał w czwartek aż 24 minuty.

A Górnik? Górnik świętuje! Po świetnym spotkaniu (91:81) Wałbrzyszanie przypieczętowali awans do sobotniego półfinału Pucharu Polski. Avery Anderson zakończył starcie z Arką z następującą linijką: 31 punktów, 8 zbiórek, 9 asyst. Ależ występ!

Piotr Janczarczyk

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro