Nie ma Skibniewskiego, jest Spasev. O co chodzi w tej historii?

Pierwszoligowy ŁKS Coolpack Łódź z Robertem Skibniewskim jako trenerem nie miał przyszłości. W okresie letnim Skibniewski postawił na nieodpowiednich zawodników, źle stworzył zespół. Nie potrafił współpracować z graczami. Drużyna obecnie zajmuje odległe miejsce w tabeli, nie ma realnych szans na awans.

Wszystkie te określenia są jednak nieprawdziwe. Wymyśliłem je na poczekaniu. Chociaż w sumie – gdyby miały coś wspólnego z rzeczywistością, to zmiana trenera faktycznie zarysowałaby się jako naturalna potrzeba dla ŁKS-u. Wtedy – zrozumiałe. Skoro drużyna nie miałaby przyszłości w tym zestawieniu, to i po rozegraniu 2/3 sezonu zasadniczego można by sięgnąć po kogoś nowego za linią boczną.

Ale tak nie jest. Robert Skibniewski odpowiednio wykonał swoją pracę. Chyba że celem ŁKS-u była absolutna dominacja i pokonywanie każdego kolejnego rywala różnicą przynajmniej 20 punktów. To tak faktycznie się nie stało.

Jakie są realia? Co mogliby przytoczyć przeciwnicy Roberta Skibniewskiego? Trzy przegrane w ostatnich pięciu meczach. Warto jednak przytoczyć kontekst tych okoliczności. W Lesznie ŁKS musiał radzić sobie bez Marcela Ponitki, z Notecią przegrał dopiero po dogrywce, a i porażka w Stargardzie nie była sensacją. Chyba w tym całym szaleństwie zdążyliśmy zapomnieć, jak gwiazdorski zespół zbudował spadkowicz z Orlen Basket Ligi.

ŁKS zajmuje 5. miejsce w tabeli. To fakt, ale i go można interpretować dwojako. Bo są dwie strony medalu. Jedni powiedzą, że to dopiero 5. miejsce. Drudzy – że łodzianie rozegrali o jedno / dwa spotkania mniej od pozostałych i… po prostu brak im punktów. Biorąc pod uwagę sam bilans, to drugi najlepszy wynik w lidze. Nie piąty. Drugi.

fot. Michał Żukowski / ŁKS Coolpack Łódź / 1lm.pzkosz.pl

Nie mam zamiaru usilnie bronić Roberta Skibniewskiego i jego działań. Nie chcę stawiać się za nim, bo wypada. Bo to polski szkoleniowiec, a na jego miejsce przychodzi zagraniczny. Ot reguła. Nie o to wszystkim chodzi. Aktywnie śledzę te rozgrywki od lat i myślę, że warto mówić o tym, jaką sytuację zostawia po sobie 42-latek. Zespół nie był w rozsypce, nadal liczył na sportowy awans, a hierarchia w drużynie zdążyła się już zarysować po i tak niemałych roszadach w składzie.

5 lutego ŁKS podzielił się ze światem informacją o następującej treści: „Współpraca pomiędzy Łódzkim Klubem Sportowy, a trenerem Robertem Skibniewskim została zakończona. Trenerze, dziękujemy za dotychczasową pracę, za serce włożone w budowanie koszykarskiej tożsamości ŁKS-u oraz za profesjonalizm, który wyznaczył nam jasny kierunek. Życzymy sukcesów na dalszych etapach trenerskiej kariery. Do zobaczenia na koszykarskich szlakach! O kolejnych zmianach poinformujemy już wkrótce” (oryg.).

fot. Marcin Sypniewski / Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz / 1lm.pzkosz.pl

Tego samego dnia pierwszym trenerem ogłoszono 48-letniego Macedończyka. Teraz to Tane Spasev będzie szkoleniowcem pierwszoligowej drużyny. Wcześniej prowadził w Polsce zespoły ekstraklasowe: Asseco Gdynia, Legię Warszawa i Start Lublin. Trzeba to podkreślić – ma przed sobą OGROMNE wyzwanie. Bo czy jest to Tane Spasev, Robert Skibniewski czy Phil Jackson – trener ŁKS-u musi spełnić oczekiwania, wprowadzając klub do ekstraklasy, a to wszystko z udziałem graczy, dla których okres przygotowawczy w tym gronie zaczyna się na 12 kolejek przed końcem sezonu zasadniczego.

Piotr Janczarczyk

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro