W Orlen Basket Lidze transfery zagraniczne można nakreślić na kilka sposobów. Jeden rodzaj – do Polski trafiają gracze, którzy w koszykarskim świecie sporo już widzieli, ale żeby wrócić na szczyt, potrzebują odbudowy poprzez nasze rozgrywki. Drugi – zawodnicy, dla których Orlen Basket Liga to dotychczas największe wyzwanie, więc i przystanek w tym stopniowym rozwoju. Są też tacy, którzy po prostu chcą dobrze zaprezentować się w lidze, która często określana jest jako „trampolina” i możliwość pokazania się.
I w podobny sposób działa to również na zapleczu polskiej ekstraklasy. Rzadko kiedy do Bank Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn trafiają gracze z rozbudowanym CV, bliżej końca kariery niż jej początku. W większości są to zawodnicy albo chwilę po NCAA, albo z doświadczeniem w ligach słabszych niż polska.
Myślę, że w tych ramach można było umieścić Martyce’a Kimbrough, gdy ten trafiał do Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz przed rokiem. Oczywiście – miał umiejętności, którymi przekonał do siebie m.in. trenera Grzegorza Skibę, ale to też nie były liczby, poprzez które każdy określiłby go przyszłą gwiazdą rozgrywek. Ot jeden z obcokrajowców, który zagra w pierwszej lidze.
Jego historia jest jednak inna, przynajmniej ta w Polsce. Na terenie Starego Kontynentu debiutował 7 lat temu. Jego pierwszym pracodawcą był hiszpański klub Circulo Gijon mający drużynę na trzecim poziomie rozgrywkowym. W tej lidze Kimbrough grał jeszcze w kolejnych latach – najpierw dla Marbelli, a później dla Cartageny. Sezon 2022/2023 to już przenosiny do gruzińskiej ekstraklasy. Wciąż imponował swoimi koszykarskimi liczbami, co przyczyniło się do kolejnego transferu. Na przełomie 2022 i 2023 roku przeniósł się do francuskiej Tuluzy – również zespołu z trzeciego poziomu rozgrywkowego. I to ten klub był ostatnim przystankiem przed trafieniem do Polski.

W ubiegłym roku został zakontraktowany przez Enea Abramczyk Astorię Bydgoszcz. Wówczas był jedynym obcokrajowcem w składzie. Nie potrzebował czasu na złapanie rytmu, wdrożenie się do rozgrywek. Pierwszy mecz i od razu 20 punktów rzuconych Resovii. Poniżej dwucyfrówki nie zszedł aż do 8. kolejki. Zresztą, to był jeden z nielicznych takich występów.
„Asta” z czasem stała się drugim najlepszym zespołem podczas rundy zasadniczej i drugim najlepszym zespołem w ogóle w pierwszoligowym sezonie 2024/2025. „Tyce” z kolei został wybrany do najlepszej piątki. Ale co rusz było jakieś „ale”. W wyścigu po statuetkę MVP przegonił go Tre Jackson. W wyścigu o awans do Orlen Basket Ligi – Miasto Szkła Krosno, które trzykrotnie pokonało jego Astorię. To była swego rodzaju niedokończona historia.
Kimbrough na pewno nie pozostawił po sobie niesmaku. Jako jeden z nielicznych wystąpił we wszystkich 47 spotkaniach. Średnie? 16,6 punktu, 2,7 zbiórki, 3 asysty. I ta nieprawdopodobna skuteczność za trzy, którą zaimponował siedzącemu podczas czwartego finału za linią boczną Łukaszowi Koszarkowi – 46 procent!

Już w czerwcu Enea Abramczyk Astoria potwierdziła, że „Tyce” zostaje w Bydgoszczy na kolejny sezon. To duży podpis i ruch, którego niekoniecznie należało się spodziewać. Bo gdy jakościowi obcokrajowcy rozwijali skrzydła w pierwszej lidze, to po to, by po zakończonym sezonie zazwyczaj wypłynąć na szerokie wody. Kimbrough jednak zdecydował się na przedłużenie kontraktu i jeszcze jedną kilkumiesięczną walkę o awans do Orlen Basket Ligi.

Nie stracił jakości. Jest jeszcze lepszy. Trzy ostatnie mecze w jego wykonaniu to kolejno: 20 punktów, 33 i raz jeszcze 33 oczka. Fenomenalny! Skuteczność za trzy też nie była dziełem przypadku. Nadszedł nowy sezon, a wraz z nim Kimbrough i jego 46% zza łuku. A co ważne dla zespołu – Astoria wciąż jest niepokonana i z bilansem 5-0 zajmuje 3. miejsce w tabeli. Kto jako kolejny ma szansę zatrzymać i „Astę” i „Tyce’a”? Kotwica Kołobrzeg. Początek meczu w Hali Milenium w sobotę o godzinie 18:00.
Będący w świetnej formie strzeleckiej Martyce Kimbrough w połączeniu z domniemywaniem, czy odnalazłby się w realiach Orlen Basket Ligi, skłoniły mnie do skontaktowania się z prezesem bydgoskiego klubu.
- Piotr Janczarczyk: Kto rok temu był pomysłodawcą tego transferu? Jak do niego doszło? Czym Was wtedy „Tyce” przekonał?
Bartłomiej Dzedzej, prezes klubu Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz: Pomysłodawcą transferu był trener Grzegorz Skiba, który otrzymał ofertę „Tyce’a” od jednego z agentów. Martyce w tamtym momencie szukał nowego klubu, będąc we Francji. Czym nas przekonał? To pytanie do trenera Skiby. Jedno jest pewne – to, na co liczył trener, otrzymał i to z nawiązką. - Jakich argumentów należało użyć latem, aby gracz został wśród Astorii? To jednak jeden z pierwszych przypadków, gdy obcokrajowiec wyróżnia się w pierwszej lidze i pozostaje w niej na kolejny sezon.
W trakcie całego sezonu zbudowaliśmy świetną relacje z Martycem jako koszykarzem, ale też jako człowiekiem. Na pewno nie były to krótkie negocjacje. Długo rozmawialiśmy. Wiem, jak bardzo „Tyce” chciał spróbować swoich sił w PLK, co nie wynikało z tego, że był niezadowolony z warunków w Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz, ale tylko i wyłącznie z jego osobistej ambicji. Nam bardzo zależało, aby to „Tyce” w kolejnym sezonie dalej był naszym liderem. Na wstępie powiedziałem, że mamy super relację z Martycem, i właśnie ta relacja, to jak poznałem „Tyce’a” nie tylko jako koszykarza, ale też jako człowieka, pomogło mi znaleźć odpowiednie argumenty, aby „Tyce” ponownie założył czarno–czerwoną koszulkę z numerem 14. Swoją pracę wykonali nasi kibice, którzy uwielbiali „Tyce’a”, za jego grę i zaangażowanie, za emocje, które dostarcza, ale też jak sam pokazuje swoje emocje. Oni też mieli ogromne znaczenie, bo „Tyce” wie, że w Astorii tworzy i pisze swoją historię, a Bydgoszcz może stać się jego drugim domem. - Czy w kontrakt został wpisany jakiś buy out? Jest możliwość, że tak kapitalne występy poskutkują po prostu transferem do innego klubu?
Nie ma takich zapisów, które mogą spowodować, że ktoś nie złoży oferty zawodnikowi. Szczegółowe kwestie kontraktowe to kwestie pomiędzy Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz a Martycem Kimbrough. Natomiast jestem przekonany, że „Tyce” wie, czemu jest w Bydgoszczy, i wie, po co jest w Bydgoszczy. A swoje cele i plany chce zrealizować właśnie z naszym klubem.

Piotr Janczarczyk