Marek Popiołek: „Nie narzekam. Wręcz przeciwnie” [WYWIAD]

Piotr Janczarczyk: Czym się pan kierował, dobierając graczy do swojego zespołu?

Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Jakością poszczególnych graczy – to pierwsza rzecz. Staraliśmy się dobrać takich graczy, na których mogliśmy sobie pozwolić, jednocześnie myśląc o tym, jak mogą funkcjonować razem. Wydawało mi się to naturalne, że jeżeli możemy sobie pozwolić na zakontraktowanie dwóch obcokrajowców, to jeden z nich ma mieć profil łowcy punktów, a drugi – być graczem zasilającym formację podkoszową.

Zarówno w ekstraklasie, jak i pierwszej lidze, trudno jest kontraktować dobrych polskich podkoszowych. Nie ma ich tak wielu. Zespół został zbudowany według naszego planu. Większość swoich celów transferowych osiągnęliśmy. Przed rozpoczęciem pracy na boisku byłem zadowolony ze zbudowanego składu.

Niestety, później trapiły nas kontuzje – również tak poważne jak w przypadku Igora Wadowskiego i Pawła Kikowskiego. Musieliśmy reagować. Stąd krótki kontrakt dla Francisa Hana oraz Jakub Karolak w drużynie do końca sezonu.

Patrząc na ubiegłoroczne zespoły w pierwszej lidze, element doświadczenia jest bardzo przydatny. W naszej drużynie jest wielu doświadczonych graczy. Chciałem też, żeby byli charakterni, „głodni” gry o najwyższe cele.

fot. PGE Spójnia Stargard / 1lm.pzkosz.pl

Czy problemy zdrowotne faktycznie tak znacząco wpłynęły na dotychczasowe wyniki zespołu?

Oczywiście, że tak, choć nie chcę szukać usprawiedliwień. Już podczas okresu przygotowawczego nie mogli normalnie trenować Wojtek Czerlonko i Szymon Szmit. Potem kontuzje ich omijały. Za to Igor Wadowski i Paweł Kikowski wypadli z gry na kilka miesięcy. To było problemem. Mówimy odpowiednio o pierwszym rozgrywającym i kapitanie drużyny. To walory nie tylko sportowe, ale i charakterologicznie. Paweł jest ważnym głosem w szatni. Lepiej się tego głosu używa, gdy jest się także na boisku i walczy się razem z zespołem. Po jego powrocie – jako drużyna – wskoczyliśmy na wyższy poziom.

Można powiedzieć, że latem miał trener komfort działania na rynku transferowym?

Nie narzekam. Wręcz przeciwnie. Spójnia jest bardzo dobrze zorganizowanym klubem i szybko otrząsnęła się po spadku. Z jasną wizją przystąpiła do kolejnych rozgrywek. Czuję wsparcie w tym zakresie. Ludzie rozumieli, że mieliśmy problemy zdrowotne, mieliśmy kontuzje, graliśmy w okrojonym składzie. Właśnie, jeszcze Wiktor Rajewicz! To czwarty zawodnik, który uniknął absencji.

Przed sezonem nikt nie przypuszczał, że do ligi trafią tacy gracze jak Karol Gruszecki, Sebastian Kowalczyk, Jakub Karolak… Możemy tak długo wyliczać.

Jeszcze ŁKS!

ŁKS to w ogóle zostawiam. Tam można by kilka nazwisk wymienić. Trudno mi porównywać naszą siłę na rynku transferowym do innych klubów. Widzę, że jest wiele ambitnych ośrodków.

Czy nie jest trochę tak, że Marek Popiołek ucieszył się z obecności ŁKS-u w pierwszej lidze i tych wszystkich ruchów transferowych? Trzeba przyznać, że Spójnia swoimi ruchami zrobiła sporo zamieszania, po czym pojawił się – z całym szacunkiem – jeszcze mocniejszy gracz na rynku, jeszcze bardziej hojny i… ta presja ze Spójni spadła. Szum medialny jest skupiony wokół innych.

Ucieszyłem się. Powiem szerzej – było dużo zamieszania wobec naszych działań. Razem z Astorią byliśmy
uznawani za głównych faworytów do awansu. ŁKS widać, w jaki sposób działa. Nie spodziewałem się jednak, że SKS zbuduje tak mocny zespół. Poziom całej ligi bardzo podskoczył! Nikt nie mógł przewidzieć, jak ta liga będzie wyglądała. To dobre dla polskiej koszykówki, jeśli pierwsza liga będzie szła w tę stronę.

fot. PGE Spójnia Stargard / 1lm.pzkosz.pl

Czy władze klubu wyznaczyły, że jedynym celem jest awans do Orlen Basket Ligi?

Nie. Mieliśmy zbudować jak najsilniejszy zespół. Mieliśmy włączyć się do walki o awans. Chcemy być w górze tabeli. Możemy pokonać każdego. Tylko Astoria jest zespołem, z którym dwa razy przegraliśmy. Gdy ja byłem ściągany do Spójni, panowała narracja, że klub będzie miał dobre możliwości na budowę składu. Przystępuję jednak do tego z pokorą. Ta liga niesamowicie się zmieniła od momentu, gdy Spójnia ostatni raz grała poza PLK.

Jesteśmy nowym klubem w lidze. Trzeba było budować zespół od zera. Został tylko Paweł Kikowski. Potrzeba było czasu na uformowanie drużyny. Widzimy po innych klubach, jak trudno jest wrócić do PLK. Astoria trzeci raz bardzo mocno próbuje. Górnik też długo czekał na awans. Stąd ta pokora w naszym klubie. Wygranie ligi to wielkie wyzwanie.

Którego z ligowych rywali trener najbardziej ceni? W której drużynie jest największy potencjał?

Bilans mówi, że to Astoria. Solidna, równa przez cały sezon. Kręgosłup drużyny umie grać razem. Trener Grzegorz Skiba odnosi świetne wyniki w pierwszej lidze. Mam na myśli także ten awans sprzed kilku lat. Gdybym powiedział tutaj nie o Astorii, to byłaby to głupota. Wiele z tych klubów, które wymieniłem, ma mocne zespoły. SKS jest groźny, doświadczony. O, jeszcze Mateusza Bartosza nie wymieniliśmy! ŁKS – wiadomo, że ma ogromne indywidualności. A GKS Tychy rok w rok gra bardzo solidnie, zawsze jest w play-offach. Myślę, że też będą groźni. Dotyczy to tak naprawdę wszystkich, którzy wystąpią w play-offach. Również Kotwicy, która ma duże szanse na wejście do playoff. Widzimy, jak rewelacyjna jest ich druga część sezonu.

fot. PGE Spójnia Stargard / 1lm.pzkosz.pl

Muszę zadać to pytanie. Niedawno zbudowaliście serię w postaci siedmiu zwycięstw z rzędu. Był taki moment, gdy poczuł trener, że to jest ten odpowiedni okres?

Trudno powiedzieć. Po meczu z Astorią nie zmieniliśmy drastycznie taktyki czy rotacji. Pracujemy przez cały sezon, wyciągamy wnioski. Są pewne korekty, jeśli chodzi o sprawy taktyczne. Cały czas próbujemy przede wszystkim wymusić pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje. Wzbudzić mentalność twardego grania, które nas zaprowadzi daleko. Niektóre porażki były wstydliwe, nawet kompromitujące. W żadnym momencie nie straciliśmy wiary w tę drużynę. Wiedzieliśmy, że gdy role zawodników odpowiednio się zazębią, to możemy być mocni wobec każdego.

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro