Marcin Woroniecki: „To mnie buduje – ich pewność, że trafię” [WYWIAD]

Piotr Janczarczyk: Kiedy ostatnio czułeś się tak szczęśliwy jak teraz?

Marcin Woroniecki, koszykarz w drużynie ORLEN Zastal Zielona Góra: Szczerze? Nie ma co się oszukiwać, że – koszykarsko – już trochę czasu minęło. Wcześniej w Pucharze Polski grałem tylko epizody. Dzisiaj byłem trochę bardziej istotny niż wtedy. Cieszę się, że pomogłem wygrać drużynie.

Kamil Chanas: Jako były strzelec wobec strzelca. Kto stoi za tym, oprócz twojej psychiki, że dziś „odpaliłeś”? Podejmowałeś decyzje w pół sekundy.

To trochę bardziej skomplikowane. Wiem, że poprzedni sezon miałem nieudany. Widzę, czuję, każdego dnia, jak wszyscy trenerzy i koledzy z drużyny ufają mi i wierzą we mnie. To mnie buduje – ich pewność, że trafię. Czuję wsparcie i cieszę się, że mogę współpracować z takimi ludźmi.

Kamil Chanas: Czułeś, że jeśli nie uda ci się w tym sezonie, to będziesz musiał zejść do pierwszej ligi?

Byłem pewny, co dalej. Przed sezonem rozmawiałem z trenerem, miałem także ważny kontrakt. Z trenerem Miłoszewskim współpracowałem już w kadrze Polski B. Na początku ostatniego off season zadzwonił do mnie i powiedział, że widzi dla mnie miejsce w rotacji. Wie, nad czym muszę popracować, a co robię dobrze. Wskazywał, że będzie mi łatwiej się odnaleźć, ponieważ nowi gracze będą o innej charakterystyce niż ostatnio. Z Andym, z Krzyśkiem, z Filipem gra się dużo łatwiej.

fot. Tomasz Browarczyk/400mm.pl

Piotr Janczarczyk: Jeszcze wczoraj trener Miłoszewski mówił, że gdy wpuszczał Miłosza Majewskiego na parkiet, towarzyszył mu feeling. Coś, co trudno opisać. Jakie wskazówki słyszałeś dziś od sztabu podczas meczu?

Nie było tego wiele. Byliśmy dobrze przygotowani i wiedzieliśmy, co Śląsk gra. Gdy tylko to robiliśmy, wszystko szło po naszej myśli. Pojawiły się podpowiedzi, ale jeszcze w emocjach i zmęczeniu nie jestem w stanie przytoczyć nic mądrego. (śmiech) Wiem, że nie podjąłem samych dobrych decyzji. Czuję, że mogłem dwa razy zachować się lepiej przy rzucie. Ale to też zaprocentuje. Kiedyś nie oddam takiego głupiego rzutu.

Piotr Janczarczyk: Czy można powiedzieć, że o dwie godziny przedłużyłeś sobie konkurs trójek?

On był trochę zły w moim wykonaniu. Chyba to mnie zmotywowało… Może wszystko jest po coś. Pierwsza seria była super! Czułem, że jestem w stanie wygrać ten turniej. Gratulacje dla Maksa Wilczka, to on rzucił najwięcej.

Myślę, że ten konkurs był dla mnie dobrym czasem na skupienie. Ręka popracowała, oddałem więcej rzutów niż zazwyczaj. Superdoświadczenie, świetna organizacja.

fot. Tomasz Browarczyk/400mm.pl

Piotr Janczarczyk: Mówiąc o Pucharze Polski, często przytacza się sytuację tych dwóch drużyn, które biorą udział w ostatnim (piątkowym) ćwierćfinale. Jesteś częścią jednej z nich. To jest naprawdę duży wysiłek fizyczny? Czujesz się zmęczony?

Trudno mi powiedzieć. Jestem względnie młody, a moje ciało regeneruje się sprawnie. Dbają o nas fizjoterapeuci. Myślę, że to pytanie dotyczące starszych graczy. Ja rano tak obolały nie będę.

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro