Piotr Janczarczyk: Trzyletnia współpraca Polskiej Ligi Koszykówki z KFC Polska. Dobrze usłyszałem, że w halach mają pojawiać się co jakiś czas strefy sponsorskie?
Łukasz Koszarek, prezes Polskiej Ligi Koszykówki: Trzeba pamiętać jedno – marka KFC ma ponad 400 restauracji w Polsce. Są to też miejsca, gdzie my jesteśmy z koszykówką. To, co było dla nas istotne, to to, że będziemy mogli aktywizować kibica, który coś słyszał o Polskiej Lidze Koszykówki, a teraz możemy zdecydowanie bardziej go zainteresować. Będzie dużo spotkań – również w restauracjach, żeby nasza liga trafiała do jak największej liczby ludzi.
Wiemy po badaniach, że jest wielu kibiców koszykówki, bardzo dużo kibiców NBA, którzy niekoniecznie chodzą na nasze mecze czy oglądają je w telewizji. To wszystko ma na celu zwiększenie zasięgów ligi. Większe zasięgi to większe zainteresowanie, większa liczba sponsorów.
Czy po EuroBaskecie odczuliście wzrost zainteresowanie ze strony potencjalnych sponsorów?
Absolutnie tak! Widzimy, że jest ich więcej. Są też te twarde dane – jak wzrost oglądalności czy wzrost w social mediach. Idziemy w dobrą stronę. Zawsze możemy iść szybciej, zawsze możemy iść lepiej. Na pewno ostatnie zmiany w strukturze spółki Polska Liga Koszykówki S.A. są również po to, abyśmy przyspieszyli i robili dobry produkt. Koszykówka ma ogromne możliwości. Jesteśmy w tym momencie na fali wznoszącej, którą trzeba utrzymać jak najwyżej.

Na horyzoncie widać już Mistrzostwa Świata 3×3, które odbędą się w Warszawie. Czy to jest szansa na dotarcie do nowych odbiorców?
Myślę, że tak. Koszykówka jest jedna, choć trochę te odmiany się różnią. Jest szansa na popularyzację basketu, bo wciąż zbyt rzadko gościmy w mainstreamie. Tam w Warszawie będzie głośno o koszykówce! Miejsce jest naprawdę idealne. To centrum stolicy naszego kraju, gdzie przewija się mnóstwo ludzi. Jak to przy tego typu imprezach – dużo zależy od wyniku sportowego. Liczymy na naszych chłopaków i nasze dziewczyny, na to, że będą blisko strefy medalowej.
Może być szał. Bilety praktycznie się wyprzedały. Można powiedzieć, że PZKosz tworzy drugą największą halę w stolicy! (śmiech) I jak się okazuje – też zbyt małą, bo bilety sprzedają się naprawdę szybko, a na tych sesjach, gdy będą grali Polacy, w zasadzie biletów już brakuje.
Czy jest tak, że strefa kibica przy okazji EuroBasketu była na tyle udana, że chcecie to powtórzyć teraz podczas Mistrzostw Świata 3×3?
Tak. Myślę, że to jest coś, co w pewnym momencie będzie trzeba wprowadzić w Orlen Basket Lidze. Rzeczywiście, robiąc to eventowo jest dużo łatwiej. Chcielibyśmy robić to także podczas Pucharu Polski, ale nie uda się to, dopóki nie zmieni się klimat. (śmiech) Już widzimy, że kibice tego potrzebują. Nie samego pójścia na mecz, ale pójścia na wydarzenie. Usiąść, porzucać do kosza, gdzie organizator zadba o nich także w inny sposób, nie tylko oferując mecz koszykówki.
Jak postrzega pan marketingowe nowości w Orlen Basket Lidze? Mam na myśli przedmeczowe studia i transmisje na YouTube.
Są też kwestie sportowe, które się sprawdzają. Patrzę tak na wprowadzenie play-inów. Dają dużo emocji do końca, każdy walczy o coś. Dobrym punktem jest też zmienienie Superpucharu na format czterodrużynowy. Nad nim musimy jeszcze popracować. To początek sezonu, gdy wszyscy „wybudzają się ze snu letniego”. Superpuchar jest imprezą, którą chcemy mocniej rozpromować.
A odnośnie kwestii marketingowych – staramy się iść w zasięgi. Zmieniamy się również w mediach społecznościowych, aby pojawiało się więcej treści. Mecze na YouTube to klucz tego sezonu. Zostało to odebrane bardzo dobrze. Będziemy starali się to kontynuować. Widzimy wzrosty w zasięgach, oglądalności – również na Polsacie.
Czy dostępne na YouTube będą także mecze finałowe?
Nie. Będą wyłącznie na Polsacie. Te najważniejsze mecze – według umowy – pokaże Polsat. Nie obrażamy się, bo Polsat zrobi to najwyższym poziomie. Zapraszamy tam!
A pierwszoligowe finały? Znów pojawi się pan na trybunach?
Byłem już na pierwszym meczu. To było dobre spotkanie, gdzie ŁKS był dużo lepszy. Drugiego nie oglądałem, ale wiem, że był kompletnie innym meczem. Myślę, że najlepiej, gdyby to wszystko zakończyło się w pięciu spotkaniach. To dobra reklama pierwszej ligi. Widzimy, że idzie ona do przodu. Rozmawiamy, żeby wprowadzić element w postaci dwóch spadków i dwóch awansów. I nie „czy”, a „kiedy”. To może się zdarzyć w przeciągu kilku najbliższych sezonów. To wyłącznie zasługa pierwszej ligi, że drużyny zaczynają być na to gotowe.