O teoretycznie najsłabszych drużynach pisze się zdecydowanie najtrudniej. Ale co zrobić? Wypada dokończyć ten power ranking. Na dwóch ostatnich miejscach widzę tegorocznych beniaminków – z Białegostoku i Katowic. Przypomnę: jak interpretuję „power ranking”? Jako przewidywany układ sił. Przewidywany! W końcu niejedna drużyna nas pozytywnie zaskoczy, inna zagra poniżej oczekiwań. Gdyby wziąć pod uwagę tylko składy, a odsunąć na bok ewentualną chemię w zespole, dotychczasowe wyniki klubu i inne okoliczności, to rysuje mi się podział na pięć poziomów – od 1 (teoretycznie najwyższego) do 5 (teoretycznie najniższego).
Poziom 5 – Żubry Abakus Okna Białystok, Miners Katowice
a) Żubry Abakus Okna Białystok
Ileś czasu Żubry starały się o awans do pierwszej ligi. Szkoda by było, gdyby ta białostocka historia na zapleczu ekstraklasy trwała zaledwie rok. To jednak prawdopodobny scenariusz.
Nie wygląda to optymistycznie. Trudno przyrównać tę sytuację do tego, z czym rok temu „wchodziły” do rozgrywek takie zespoły jak Resovia, Noteć czy ŁKS. Inna sprawa, że poziom ubiegłorocznych beniaminków był szczególnie wysoki. Żubry jednak nie zapowiadają się tak dobrze. Roman Janik i Filip Stryjewski to transfery z pierwszoligowego Śląska. Obaj nie rozegrali indywidualnie kapitalnych sezonów (obaj poniżej śr. 6 punktów na mecz), a i wynik drużynowy był daleki od ideału. Idąc dalej – Łukasz Klawa, który nie wyróżniał się w spadającym do drugiej ligi HydroTrucku, oraz Rafał Szpakowski, który w pierwszej lidze nie wyszedł jeszcze ze średniej 11 minut na mecz. To jednak obiecujący zawodnik, którego historię warto śledzić. Jest także Benjamin Didier-Urbaniak, prawdopodobnie lider tego zespołu. Do tego gracze, którzy wraz z Żubrami awansowali do pierwszej ligi, i dowołany za pięć dwunasta ukraiński podkoszowy. To będzie białostocki small ball na poziomie hardcore.
b) Miners Katowice
Wielkie zapowiedzi, niewielkie realia. Szum medialny powstał wokół tego projektu na tyle spory, że i ja uwierzyłem w katowicką potęgę. Rysowało mi się to wszystko jako połączenie lokalnych klubów, które przerodzi się w coś wielkiego. Tym bardziej że mówiło się o pokaźnym budżecie i dużych ambicjach.
Najpierw jednak trzeba się utrzymać. W tym ma pomóc przede wszystkim Thomas Davis, który – sądząc po wynikach sparingów – ma tam monopol. Będzie rzucał, będzie zbierał, będzie podawał, a wszystko po to, by Miners faktycznie utrzymali się w pierwszej lidze. Oczywiście, z pomocą przyjdą koledzy. Maks Formella to całkiem uznana pierwszoligowa marka, sporo obiecuję sobie po występach Adam Skiby, Michał Kierlewicz też nie będzie bezbarwny.
Miners mają w składzie kilku niedoświadczonych, ale utalentowanych, zawodników. Super, jeśli trener Łukasz Szczypka z nich skorzysta. Wojciech Jagiełło, Samuel Gusławski, Mikołaj Jopek – lista jest jeszcze dłuższa. Oby tylko zamiast wielomiesięcznych obserwacji z perspektywy ławki, pojawiła się im okazja na granie.
I… to koniec! Koniec zapowiedzi, koniec analiz. Teraz zaczyna się prawdziwe granie. 1. kolejka rusza dziś o 19:00, a jeśli chcecie mieć pod ręką wszystkie dotychczasowe informacje, to te linki okażą się przydatne: