Pierwsze historyczne play-iny w Orlen Basket Lidze poniosły za sobą dwa starcia. King rywalizował ze Śląskiem o obecność w fazie play-off, z kolei Twarde Pierniki grały z Dzikami, aby w ogóle móc zmierzyć się z przegranym pierwszej pary, a przez to podtrzymać nadzieję na przedłużenie sezonu. Zaczęło się dość zaskakująco, bo Dziki wygrywały w Toruniu nie tylko po pierwszej kwarcie, ale i po pierwszej połowie. To efekt między innymi tego, że podopiecznym trenera Krzysztofa Szablowskiego (który po raz ostatni poprowadził warszawskie Dziki) udało się powstrzymać lidera rywali od zdobywania kolejnych punktów. Ertel jakby na chwilę przepadł! Jednak gdy złapał rytm, to na dobre. To, że po zmianie stron torunianom udało się wrócić na prowadzenie, jest w dużej mierze sukcesem właśnie Michaela Ertela.
Twarde Pierniki podczas trzeciej kwarty świetnie radziły sobie w ataku, ale strata była tak znacząca, że udało się ją odrobić „dopiero” podczas kwarty numer cztery. Trochę rzutem na taśmę, bo niecałą minutę przed końcem! Już w kolejnej akcji do remisu mógł doprowadzić Nikola Radicević, ale nie wykorzystał pierwszego rzutu wolnego. I może to zadecydowało? Finalnie torunianie dowieźli optymistyczny dla siebie wynik aż do syreny końcowej – 86:82. Ale! Aby tę radość podtrzymać, Twarde Pierniki muszą za niespełna 48 godzin wygrać również ze Śląskiem.
Ze Śląskiem, który z kolei nie zdołał pokonać aktualnych wicemistrzów Polski. Jeśli skupić się na konkretnych partiach tego spotkania, to wrocławianie wygrali tylko jedną. Pierwszą. Później gra coraz bardziej toczyła się pod dyktando gospodarzy. King w całym meczu wręcz zdominował rywali w strefie podkoszowej (58:24). Co ciekawe, WKS rzadko uruchamiał Emmanuela Nzekwesiego – szczególnie podczas pierwszej połowy. Ale za to, co działo się po drugiej stronie! Aleksander Dziewa zaliczył kapitalny występ i to on był najjaśniejszym punktem wśród finalnych zwycięzców. Uwaga – 26 punktów (11/14 za 2) oraz 6 zbiórek!
King na potrzeby tego spotkania wyjątkowo przeniósł się do hali przy ul. Twardowskiego. Przeniósł się i od razu wygrał! W Netto Arenie bilans nie był tak okazały. Jednak zespół trenera Arkadiusza Miłoszewskiego nie musi się zastanawiać, gdzie lepiej rozegrać poniedziałkowe starcie. Udało mu się ten mecz po prostu ominąć. 12 maja o 17:30 – Śląsk kontra Twarde Pierniki!