Impreza, która robi wrażenie. Mistrzostwa Świata 3×3 w Warszawie

Jeśli macie tak mało czasu na podjęcie decyzji, to podpowiem już teraz, bez czekania do końca tekstu – tak, warto udać się do Warszawy i wziąć udział w tym, co dzieje się na Placu Defilad. A dla tych, którzy chcą zapoznać się ze szczegółami albo jeszcze upewnić się ze swoją decyzją – poniżej znajdziecie moje wspomnienia.

Współczuję organizatorom. Współczuję dwóch nieprzyjemnych kwestii, na które nie mieli wpływu. Pierwsza to pogoda. Dała się we znaki już w poniedziałek – na start imprezy – gdy byłem jeszcze w Warszawie, ale podobno także i w kolejnych dniach. To trochę jak ze streetballem, z którego przecież wywodzi się koszykówka 3×3. Znacznie przyjemniej grać w pięknych okolicznościach niż gdy kapie na głowę, prawda? A w poniedziałek nie kapało, a lało. Dach, który znajduje się nad areną meczową, pokrywa tylko część trybun. Jak się dowiedziałem – jego rozmiar jest ustalony z góry, to nie było widzimisię organizatorów. Trzeba jednak przyznać, że strugi deszczu odbiły się w poniedziałek na aurze wokół wydarzenia. Ale gdy pogoda dopisała, było już znacznie inaczej. Tak, jak miało być! Wyobraźcie sobie – piękne słońce, stolica kraju, a dyscyplina najbliższa sercu gości z mistrzostwami świata w centralnym punkcie miasta. Coś niesamowitego! W pełnym słońcu ta impreza miała i ma naprawdę świetny klimat.

Organizatorom współczuję także… wyniku sportowego. Nie mieli na niego bezpośredniego wpływu. Oczywiście, można iść w narrację, kto wybiera skład, sztab i wszystko inne, jednak i tak na koniec dnia nie ma się żadnej pewności, czy te decyzje przełożą się na to, co na boisku. Współczuję, bo wiem, że samo wydarzenie byłoby postrzegane jeszcze lepiej, gdyby w parze z tym szły zwycięstwa biało-czerwonych i dalsza ekscytacja turniejem. Brak Polek i Polaków w drugiej części rozgrywek jest zauważalny – również przez kibiców, którzy wykupili najlepsze bilety, licząc, że będą mogli dopingować swoich lokalnych ulubieńców.

fot. Tomasz Sokołowski / pzkosz.pl

Przejdźmy do pozytywów. Cudowne jest to wydarzenie, kapitalne! Spełnienie marzeń fanów koszykówki, a tych w wydaniu 3×3 zwłaszcza. Event na Placu Defilad trwa tydzień – od 1 do 7 czerwca. W tym czasie mają miejsce mecze na arenie głównej, ale i działają atrakcje dla odwiedzających. Prawdę mówiąc, trzeba by chyba na co najmniej dzień wyłączyć rywalizację na boisku, żeby choć trochę pokorzystać ze stref dookoła. Ileż tam się dzieje! Na każdym kroku coś! Marki, które dołączyły do polskiej koszykówki, faktycznie mają możliwość wbicia się w serca, a potem decyzje zakupowe kibiców. Orlen, KFC, Yellow – te marki zaczęły działać już przy okazji EuroBasketu 2025. Już wtedy udowodniły, ile znaczy ciekawa dla fanów strefa. Gdybym miał oceniać ze swojej perspektywy, powiedziałbym, że podczas Mistrzostwa Świata 3×3 największym zainteresowaniem cieszyły się przestrzenie dwóch marek – LEGO i SFD. Tam kolejki i kolejki. I dobrze!

Ale promowali się również inni. Między innymi Coconaut, którego ambasadorem stał się Mateusz Ponitka. Ta marka działała także podczas eventu na Placu Defilad. Konkurs na jej strefie na tyle przypadł do gustu kibicom, że i do niego ciągle ustawiała się kolejka. Są pewnie fani koszykówki, którym bliższe od teraz stały się także takie firmy jak Oakley i Bukovina Resort. Można tak wymieniać i wymieniać. Podmiotów, które chciały być blisko koszykówki, było wyjątkowo wiele.

fot. Tomasz Sokołowski / pzkosz.pl

Mistrzostwa Świata 3×3 to jednak nie tylko strefy partnerów. Ci, którzy nie załapali się na bilety, mogli obejrzeć wszystkie mecze na telebimie. Organizatorzy zadbali również o inne – bardziej standardowe – elementy każdej imprezy masowej. Food trucki (a w nich jakże przystępne ceny!), zaplecze sanitarne, ale również stanowiska, gdzie można było wygrać, trafiając do kosza. Wiecie, jak w każdym wesołym miasteczku.

Nie wiem, jak mistrzostwa były zorganizowane w innych krajach. Nasi rodacy na pewno sugerowali się tym, co już widzieli. Ale! Podział na cykl bezpłatny i biletowany? Świetny pomysł. Mecze z udziałem lokalnych reprezentacji podzielone na KAŻDY dzień fazy grupowej? Kapitalny. Raz jeszcze – szkoda, że to wszystko nie pokryło się z wynikiem sportowym. Organizacyjnie – piątka z plusem. Albo jak dwójka z faulem!

Piotr Janczarczyk

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro