Dwa triple-double jednego dnia! Wyjątkowa sytuacja w pierwszej lidze

Dokładnie pięć dni trwała w Bank Pekao S.A. 1 Lidze Mężczyzn przerwa od grania. Może to był odpowiedni okres dla zawodników, aby się zregenerować i zebrać siły? Najwyraźniej!

Na 27 grudnia zaplanowano dwa mecze – pomiędzy SKS-em i Żubrami oraz starcie Polonii Warszawa z Kotwicą. To te zespoły wznowiły rywalizację po świątecznej przerwie. O 15:00 rozpoczął się mecz w Starogardzie Gdańskim. Wyraźnym faworytem do zwycięstwa byli gospodarze, którzy od początku sezonu są w czołówce. Tego nie można powiedzieć o ich ostatnich rywalach, którzy do niedawna nie wygrali choćby jednego meczu. Po kilkunastu rozegranych kolejkach Żubry w końcu jednak zwyciężyły nad innym beniaminkiem, co pozwalało jakkolwiek przypuszczać, że do Starogardu Gdańskiego nie przyjeżdżają bez szans na wygraną.

Tym bardziej że w trzeciej kwarcie podopieczni trenera Kamila Piechuckiego zaprezentowali się na tyle dobrze, że w 10 minut odrobili całą stratę z pierwszej połowy. W ostatniej części spotkania Kociewskie Diabły nie zostawiły już złudzeń. Ponownie odskoczyły Żubrom, a cały mecz wygrały 96:86. I to mimo 20-procentowej skuteczności z dystansu! Ich rywale z Białegostoku trafili z kolei aż 9 z 17 prób.

Pozostańmy jednak przy koszykarzach SKS-u Fulimpex. Rafał Komenda sprostał oczekiwaniom jako wyjściowa piątka, Daniel Ziółkowski miał w tym meczu 7/7 za dwa, Arkadiusz Adamczyk zaliczył jeden z najlepszych występów w tym sezonie, do gry wrócił Mateusz Bartosz, ale największe show skradł jednak Amerykanin – De’Monte Buckingham. 28-latek jak na razie w barwach swojej pierwszoligowej drużyny częściej wchodzi na pułap minimum 20 oczek niż kończy mecz pod nim. To już siódmy taki występ, a trzeci z rzędu! Sobotni był jednak szczególny, bo do 22 punktów dołożył aż 11 zbiórek i 10 asyst, czym osiągnął pierwsze double-double w tym sezonie. Za sprawą zwycięstwa nad Żubrami SKS Fulimpex znów jest na 1. miejscu w tabeli.

fot. SKS Fulimpex Starogard Gdański / 1lm.pzkosz.pl

Minęły dwa lata, odkąd szeregi Kociewskich Diabłów opuścił Filip Małgorzaciak. Później przeniósł się do Bydgoszczy, następnie do Łańcuta, aż trafił do Kołobrzegu. Trwa jego dwunasty sezon w pierwszej lidze. Ale prawdopodobnie nigdy wcześniej nie osiągnął triple-double. Aż do teraz!

Filip Małgorzaciak niemal zawsze był jednym z liderów na parkiecie, jednak przy aktualnej 8-osobowej rotacji Kotwicy, staje się graczem potrzebnym niemal pod każdym względem. Punktuje, zbiera, asystuje. I właśnie ta uniwersalność przełożyła się na triple-double przeciwko Polonii w Warszawie. Zdobył 10 oczek, zebrał 10 piłek oraz rozdał 11 asyst.

fot. Karol Skiba / Kotwica Port Morski Kołobrzeg / 1lm.pzkosz.pl

I tak jak w przypadku występu Buckinghama – na koniec meczu cieszył się z drużynowego zwycięstwa. Kotwica wygrała z Czarnymi Koszulami 86:64, jednocześnie przerywając swoją najgorszą serię od lat, która wynosiła już sześć porażek z rzędu. Forma Małgorzaciaka była istotna, lecz do końcowego wyniku znacząco dołożyli się również inni. Mikołaj Kurpisz zaliczył double-double, nie myląc się choćby raz zza łuku (19 oczek, 5/5 za trzy, 11 zbiórek). Szymon Janczak także rozegrał najlepszy swój mecz w tym sezonie. O strefę podkoszową Kotwicy niezmiennie dba Szymon Długosz. Od września nie zszedł poniżej dwucyfrówki! 2025 rok kołobrzeżanie kończą z bilansem 5-10. Teraz mogą na chwilę odetchnąć.

Piotr Janczarczyk

Kliknij aby zamknąć     

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro