Bilans Śląska w postaci 4-10 po 14 kolejkach EuroCupu oznacza, że pod względem ewentualnego udziału w drugiej fazie rozgrywek więcej jest gdybania i kalkulowania niż realnych szans na obecność wśród najlepszych. I choć wrocławianie prezentują się na tle europejskich drużyn zaskakująco dobrze, to w awans do szóstki trudno uwierzyć pewnie nawet kibicom WKS-u.
Na początku starcia z Arisem podopieczni Ainarsa Bagatskisa mocno postawili na rzuty trzypunktowe. Nie mogli się jednak wstrzelić w obręcze w Hali Stulecia. Z sześciu prób – tylko jedna celna. Skuteczność poszła w górę, gdy na parkiecie pojawił się Błażej Kulikowski. Dobre wejście! Wrocławskich kibiców mogły za to martwić po dwa faule na koncie Issufa Sanona i Noah Kirkwooda. I to już w pierwszej kwarcie.

Trenerowi Śląska po raz pierwszy we wtorek skończyła się cierpliwość na początku kwarty numer dwa. Poprosił o time out, który wyraźnie zadziałał na jego graczy. A było co korygować. Grecy mocno ograniczali Kadre Gray’a, a dodatkowo z gry wyłączony był Jakub Nizioł, a co potwierdził przebieg meczu – także Stefan Djordjević. W składzie był za to… Błażej Czerniewicz! Bezbłędny Błażej Czerniewicz! Śląsk zanotował serię 8:0, 23-latek miał 11 oczek na koncie, a WKS prowadził z Arisem 50:48! Czyli się da, czyli się da!

Po przerwie nadal wrocławianie odczuwali nieobecność swojego podstawowego centra. Aris zbierał kolejne piłki w ataku, miał dodatkowe okazje. Mimo tego Śląsk powiększył prowadzenie do nawet sześciu oczek. Ale jak to w koszykówce – grze serii – nie minęła dłuższa chwila, a z przewagi zostało dokładnie… nic.
Co jeszcze było bolączką Śląska w starciu z Arisem? Skuteczność z linii rzutów wolnych. Można tylko gdybać, czy mecz nie zakończyłby się nieco wcześniej, gdyby jednak wrocławianie trafili choć o jeden rzut więcej. A tak? Potrzebna była dogrywka! Po indywidualnej akcji Kirkwooda Śląsk wygrywał 89:87, ale chwilę przed końcową syreną odpowiedział jeszcze Bryce Jones, a tym samym remis 89:89 i dodatkowe pięć minut.
Warto dodać, że w dogrywce Bagatskis nadał wierzył w Czerniewicza. Nie skończyło się na dobrym epizodzie. Grał dalej! Prócz niego w końcówce: Gray, Sanon, Kirkwood i Urbaniak. Ale od stanu 95:91 Śląsk stracił siedem oczek z rzędu i to on był w trudnej sytuacji. Trudnej, ale nie fatalnej! Wystarczyła trójka Kirkwooda, by w Hali Stulecia znów był remis, a kibice obejrzeli jeszcze jedną dogrywkę.
Tę wygrał już Aris Saloniki. Na kilka sekund przed końcem Kadre Gray znalazł się jeszcze w bliźniaczej sytuacji do tej, która miała miejsce w sobotę w warszawskiej hali Koło. Tym razem jednak nie trafił, choć trzeba zaznaczyć, że w tej konkretnej sytuacji i trzy punkty by nie wystarczyły do pełni szczęścia wśród wrocławskich kibiców. Finalnie podopieczni trenera Igora Milicicia wygrali w Hali Stulecia 107:113. Śląsk z kolei ma przed sobą jeszcze trzy mecze w EuroCupie – z Hamburg Towers, Bahcesehir Koleji i Olimpiją Lublana.
Piotr Janczarczyk