Od 0:2 do 2:2. Arka poprzez dwa zwycięstwa w Gdyni doprowadziła do remisu w serii i meczu numer pięć. Meczu, na który spoglądali wszyscy – zwłaszcza ci z Zielonej Góry, którzy nadal czekali na wiadomość, z kim przyjdzie Zastalowi rywalizować w półfinale Orlen Basket Ligi.
Pierwsza decyzja – Nunez za Penavę. Bośniak nie dostał szansy w sobotnim spotkaniu. Śląsk długo próbował zdobyć pierwsze punkty. Udało się dopiero po czterech minutach od rozpoczęcia meczu. Wrocławscy kibice mogli wierzyć, że grę w ataku usprawni Noah Kirkwood. Wracający po kontuzji Kanadyjczyk nadal jednak jest daleki od optymalnej formy. Przeciwko Arce prędko złapał drugi faul i opuścił boisko. Za to świetnie wyglądał Jakub Urbaniak! Tylko w pierwszej kwarcie – 8 punktów i 3 zbiórki. Przytomnie zachował się chwilę później, gdy poczekał, aż Jarosław Zyskowski będzie za jego plecami. Wtedy wymusił jego trzecie przewinienie.

To jednak Arka była przez większość czasu na prowadzeniu. Zdecydowaną większość! Przez pewien czas musiała sobie radzić bez Milana Barbitcha. Śląsk walczył, Śląsk szarpał. Gra się nie kleiła, akcje rzadko kiedy były płynne. Sytuację ratowały trójki Angela Nuneza – aż trzy podczas pierwszej połowy. Arka za to miała 1/15 z dystansu, ale potrafiła punktować bliżej obręczy.
Strzelcy: Kulikowski i Garbacz. Z nich obaj szkoleniowcy nie korzystali zbyt dużo przed zmianą stron. Nowa połowa, nowe pomysły. Co więcej, trener Mantas Cesnauskis ustawił Garbacz obok Luke’a Barretta. I to się sprawdziło! Strzelec Arki trafił z dystansu, a Gdynianie odskoczyli na dziewięć oczek. Jak podpowiadał mi siedzący obok Kamil Chanas – goście chętnie korzystali z akcji dwójkowych. Sporo było także momentów, gdy to zawodnik będący w narożniku stawiał hiszpańskiego pick and rolla, a Arka dążyła do zdobycia kolejnych punktów.

To nie był najpiękniejszy mecz. Jego stawka była jednak ogromna. Wygrany – gra dalej. Przegrany – odpada. Arka drugi raz nie dała sobie wyszarpać zwycięstwa. Nie było powtórki z pierwszego meczu. Podopieczni trenera Mantasa Cesnauskisa przez większość czwartej kwarty byli na dwucyfrowym prowadzeniu i z każdą chwilą cieszyli się coraz bardziej. Wiedzieli, że ten sezon w ich wykonaniu potrwa nieco dłużej. Bo Arka gra dalej. Z Zastalem, w półfinale! Po 40 minutach meczu – 54:71 na korzyść Gdynian.
Piotr Janczarczyk