Andrzej Mazurczak: „W życiu codziennie trzeba coś udowadniać” [WYWIAD]

W poniedziałkowy wieczór pojawiliśmy się w zielonogórskiej hali CRS z dwóch powodów. Po pierwsze – aby standardową cotygodniową transmisję przeprowadzić tym razem w jeszcze bardziej ambitnej formule. To znaczy: z parkietu, na wyjeździe! W trakcie live’a dołączyli do nas goście: Katarzyna Marciniak (prezes ORLEN Zastalu), Maciej Zieliński, a nawet Przemysław Tkacz, czyli kibic „konduktor”.

Po drugie – aby z bliska zobaczyć czwarte finałowe starcie pomiędzy Zastalem a Legią. Przed rozpoczęciem tego spotkania aktualni mistrzowie Polski prowadzili w serii 2:1, więc wiadomo było, że obie ekipy pojadą jeszcze do Warszawy na co najmniej piąty pojedynek. Ale z jakim nastawieniem? Przy stanie 3:1 nastroje byłyby zgoła inne – i u jednych, i u drugich. Wiemy jednak, że Zastal doprowadził do remisu w serii, a z jednym z jego bohaterów miałem okazję rozmawiać tuż po zakończeniu poniedziałkowego meczu.


Piotr Janczarczyk: Z jakim nastawieniem podchodziłeś do tego meczu?

Andrzej Mazurczak, koszykarz ORLEN Zastalu Zielona Góra: Aby go wygrać, pomóc drużynie i pojechać do Warszawy przy stanie 2:2.

W czwartym meczu to ty pociągnąłeś drużynę czy to drużyna pociągnęła ciebie?

Drużyna pociągnęła mnie. Jesteśmy tutaj razem, to nie tylko ja. Każdy daje cegiełkę od siebie. Zagraliśmy lepiej niż w sobotę. Był też większy spokój, lepsza skuteczność. Cieszę się, że udało mi się trafić parę rzutów. Pojedyncze zwycięstwo jednak niewiele znaczy. Seria trwa do czterech wygranych. Potrzebujemy jeszcze dwóch.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Dwight Wilson. Zaskoczył cię pozytywnie?

Nie zaskoczył mnie. Dwight bardzo się stara, jest bardzo dobrym człowiekiem. Nie dostawał szansy w ostatnich meczach, ale na to już nie miał wpływu. W czwartym meczu był gotowy. Może był gotowy także w ostatnich meczach? Dał nam niesamowitą energię. Cieszymy się, że nam pomógł.

Z czego to wynika, że mija 48 godzin od rozpoczęcia ostatniego spotkania, a my wszyscy oglądamy mecz o zupełnie innym przebiegu niż ostatnio?

Taki jest sport, takie jest życie. Raz się udaje, a raz nie. Szacunek dla Legii, ma bardzo dobrych graczy, którzy stawiają nam naprawdę trudne warunki. Mówiłem to przez cały rok, powiem i teraz – nasza drużyna ma charakter! Mamy głowę nie za wysoko i nie za nisko – to nam pozwoliło obrócić losy tej serii.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Skoro już doprowadziliście do stanu 2:2, to czy zmieniła się również wasza pozycja? Nadal jesteście underdogiem czy jest zupełnie inaczej?

Nie lubię tego określenia, kto jest faworytem, a kto jest underdogiem. W życiu codziennie trzeba coś udowadniać. Taki jest sport! Zagrasz dobrze i wszyscy cię kochają, a innego dnia może być zupełnie inaczej. Jedziemy do Warszawy, jest 2:2, wszystko jest otwarte.

Seria przyspiesza!

Tak, dokładnie!

Spakowany już jesteś?

Nie, jeszcze nie. Jedziemy do Warszawy, a do Zielonej Góry jeszcze wrócimy.

TRENING DLA KLAS 1-3

Turnieje Koszykówki 3x3 #koszewewro